, Hurtownia części samochodowych Kraków 

Hurtownia części samochodowych Kraków

Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: Hurtownia części samochodowych Kraków




Temat: Nasze akcje ratowniczo- gaśnicze.

0 godzinie 18:45 wybuchł potężny pożar największej w Małopolsce hurtowni z częściami samochodowymi w Krakowie Nowej- Hucie. Uległa ona całkowitemu spaleniu.
Ewakuowano mieszkańców sąsiednich bloków, został obroniony CPN.


widzialem dym czarny nad Krakowem akurat skonczylem prace prawdemowiac podejrzewalem zamach jakis





Temat: Nasze akcje ratowniczo- gaśnicze.
22 lipca 2004.
0 godzinie 18:45 wybuchł potężny pożar największej w Małopolsce hurtowni z częściami samochodowymi w Krakowie Nowej- Hucie. Uległa ona całkowitemu spaleniu.
Ewakuowano mieszkańców sąsiednich bloków, został obroniony CPN.
Dym był widoczny z kilku kilometrów, mieszkańcy zostali poinformowani o szkodliwych związkach chemicznych zawartych w dymie (komendant wojewódzki nakazał bezwzglednie pozamykanie okien i pozostanie w domach).
Zostały ściągnięte jednostki straży pożarnej z całego województwa małopolskiego.
Na miejscu były także obecne dwa zastępy z JRG Chrzanów.
Pożar ugaszono ok. godz. 23:00. Straty ok. 18 mln. PLN.
Nasza jednostka nie uczestniczyła w tej akcji ratowniczo-gaśniczej ponieważ w tym czasie zabezpieczaliśmy wozem GCBA 6/32- Jelcz, Powiat Chrzanowski w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chrzanowie jako Pierwszy Wyjazd ( tzw. zabezpieczenie obwodowe).





Temat: M57 przyspieszanie
Ja te wężyki kupiłem w hurtowni części samochodowych bodajże "AD Stachura" w Bielsku-Białej, napewno taka hurtownia jest w Krakowie, bo to jest jej oddział. W intercars też takie powinni znaleźć. Wężyki miały średnice wewnętrzną 3,2 mm, (3,5mm nigdzie nie udało mi sie znaleźć), a ich oznaczenie to 3,2x7, wężyk paliwowy Gatesa zbrojony (w przekroju poprzecznym okrąg z gumy, zbrojenie materiałowe i okrąg z gumy, nie były to wężyki z takim oplotem materiałowym z wierzchu, tylko zbrojenie zatopione w gumie). Prawie dwa razy grubszy od oryginału. 1m bieżący kosztuje coś około 8,5 zł, może 9zł. Dokładnie już nie pamiętam, ale ten rząd wielkości



Temat: Małopolskie
Auto Service - Wieslaw Janiczak
ul. Szczecinska 6

Zasugerowałem sie opinią na forum i pojechałem. Diagnoza ich : Wybiite sworznie wahacza, koncówki drążków do wymiany. Suma Sumarum z robocizną 660zl Pojechałem do innego warsztatu - diagnoza wszystko ok oprócz amorków. Pojechałem na dignostyke (szarpak + amory). diagnoza nic do roboty opócz amorów. Wiec wymieniłem amory i jest gitara ]

Tak więc co to tej Szczecinskiej to zastanowiłbym sie 3x zanim tam chcecie pojechac pojechac.!!!

Natomiast POLECAM warsztat AUTO-MAX, Modlnica 109 (2km od Nico za Krk), tel. 419 20 51. Bardzo profesionalne podejscie. Tylko trzeba dużo wczesniej umawiać się. ( Wymieniłem amorki tam po 45zl za szt , gdzie w krakowie chcieli nawet po 100zl za szt )

AHA i naprzeciwko jest HURTOWNIA cześci samochodowych. Tel. 419 28 02, Modlnica 100 . UWAGA ceny taniej tak o półowe mniej wiecej niż w sklepachw krakowie. Ja kupiłem amory taniej niż na allegro są POLECAM w 100%

Powiem tak , że mechanikków w Krakowie to chyba po.......ło !!! Bardzo dużo ludzi serwisuje sie za Krk ( Zabierzów, Kochanów, czy Modlnica ciekawe czemu )



Temat: E 21 - problem z GAŹNIKIEM

Kup używany gaźnik, z auta które jest na chodzie, a potem go zregeneruj w profesjonalnym zakładzie
Chętnie, naprawdę.
Tylko paleta samochodów-dawców na chodzie, z których można pobrać części jest bardzo mała.

Mogę obdzwonić następne 15 hurtowni w Krakowie, z czego 7 znowu nie będzie się zajmowało gaźnikami, a 8 pozostałych pytanie o części do starego BMW kwituje "Panie, do tego części już chyba nigdzie nie ma...".

Tak naprawdę jestem w d. z tym gaźnikiem. Nawet gdybym zrobił transplantacje z bliźniaczego silnik w e 30, to gaźnika do e 30 też nie walają się na pułkach w sklepach z częściami. Więc zostaje albo nowy za 2800 albo z półki w garażu w nie wiadomo jakim stanie też nie za 500 zł...

Już nawet pomija fakt, ze częsci blacharskie np. jak próg też są kosmicznie ciężko osiągalna do nie jakoś unikatowego modelu E 21. Sprawdziłem to i część częsci do Porsche 911 łatwiej dostać niż do E 21. Niesamowite...

Miałby ktoś jakiś pomysł czego mógłbym próbować z gaźnikiem ?



Temat: CZĘŚCI DO TIRÓW -hurtownia motoryzacyjna
Hurtownia  motoryzacyjna Makrotech S.A. - części do samochodów ciężarowych.
W ofercie:
pneumatyka kompresorowa i zaworowa, (zawory główne hamulcowe,
zawory-osuszacze, siłowniki sprzęgła, przewody hamulcowe, zestawy naprawcze)
filtry, części do skrzyn biegów i mechanizmów różnicowych -
KONKURENCYJNE CENY!!! - SZEROKI WYBÓR!!!

zapraszamy do sklepu internetowego www.makrotech.pl -
każdy towar zamówiony w sklepie internetowym - 5 % RABAT!!!

Makrotech S.A.
30-716 Kraków
ul.Przewóz 45
tel/fax (12) 659 00 58


| SERDECZNIE ZPRASZAMY<<






Temat: Robil juz ktos wahacze??
Polecam S&S w Krakowie, przy ul. Piastowskiej, na Cichym Kąciku. Fachowcy może przeciętni (zdiagnozowali mi źle parę rzeczy) ale mają komputer i hurtownię części oryginalnych i zamienników. Służę telefonem na priv.
Przy 150 tys. wstawili mi jakieś tureckie tuleje i na zakrętach była POEZJA, w stosunku do stanu poprzedniego.
Nigdy nie oszczędzałem samochodów ale po dużych przebiegach nawet jazda z pracy do domu (Dolina Prądnika - jeśli to da wyobrażenie o zakrętach) stawała się "sportowa" (zarzucanie).
Zapłaciłem 1000 i miałem spokój (nie wiem ile kosztowały tuleje - był tam jeszcze olej, łączniki stabilizatorów, filtry i klocki).



Temat: Oświetlenie - niebieskie
Niebieski kolor potęguje biel, ale do świateł to się raczej nie odnosi. Chyba że na żarówce jest niebieski filtr. To wybiela nieco barwę światła. Często spotyka się coś takiego w samochodowych żarówkach halogenowych. Pracowałem trochę przy budowie sklepów i zgadzam się z kolegą brujah. Do oświetlenia ekspozycji metalhalogeny są chyba najlepsze. Polecam hurtownię:
Onninen
Szczecińska 61
75-137 Koszalin
94 347 69 20

W tej akurat nie byłem, ale zaopatrywałem się w Onninenie w Łodzi i w Krakowie.



Temat: CBA kupuje luksusowe auta za 8 mln zł
CBA kupuje luksusowe auta za 8 mln zł

2007-03-03

(Polskapresse)

Centralne Biuro Antykorupcyjne kupuje 108 luksusowych aut. Właśnie ogłosiło na nie przetarg. Superagentów interesują auta z górnej półki, wyposażone niestandardowo i komfortowo np. w zdalne automatyczne domykanie szyb po zamknięciu zamków drzwi, albo podgrzewane lusterka zewnętrzne. Koszt luksusu jest spory. Licząc wg najniższych cen modeli, państwo zapłaci za nie ponad 8 mln zł! CBA stać na luksusy. Budżet Centralnego Biura Antykorupcyjnego na rok 2006 wynosił 70 mln zł, z czego 10 mln oddano MSWiA, bo nie zdążyło go wykorzystać do końca roku. W tym roku to już 120 mln zł, z czego dość istotną część pochłonie zakup aut. Mariusz Kamiński, szef CBA też jeździ nie lada bryką, bo lancią kappa za ok. 120 tys. zł. CBA kupuje 72 auta klasy C (sedan, hatchback i liftback) i 36 aut klasy D (kombi i sedan). Termin składania ofert mija 29 marca. Importerzy aut mają wiele wątpliwości. Po pierwsze krótki jest termin realizacji - tylko 12 tygodni, co na tak duże zamówienie i stawiane wymogi może być problemem. Nie jest bowiem łatwo w tak krótkim czasie dostarczyć, a nawet wyprodukować samochodów o tak sprecyzowanej specyfikacji. Auta muszą być ponadto wyposażone w komplet opon zimowych. Jeden z importerów aut twierdzi, że to niemożliwe do spełnienia w lecie, gdyż takiej ilości "zimówek" w tym czasie nie posiadają hurtownie. W opisie przedmiotu zamówienia CBA podaje wszystkie możliwe parametry: rozstaw osi, długość auta, pojemność bagażnika, do tego konkretne wymagania dotyczące podwozia z rozmiarem kół, hamulcami oraz komfortem minimum, którego podstawą jest ponadstandardowa elektronika. Przetarg jest podzielony na pięć części, każda określa konkretną grupę samochodów, w zależności od liczby, rodzaju nadwozia i wymiarów. Importerzy i dilerzy aut już zaczęli batalię o tak duży przetarg. Jednak mimo, że przetarg jest otwarty, nie wszyscy mają szanse wziąć w nim udział. Okazuje się, że CBA ograniczyło dostęp samochodów francuskich do przetargu. Wymogi spełniają natomiast np. audi 3, toyota avensis, wolkswagen golf i passat, skoda octavia. Sprawdziliśmy ile kosztują wersje tych modeli - od ok. 65 tys. zł dla skody po najdroższe - dwulitrowe audi za 113 tys. zł czy 140-konnego passata za 116 tys. zł. Które marki samochodów spełniają wymagania superagentów z Centralnego Biura Antykorupcyjnego? Okazuje się, że odpadają w przedbiegach samochody francuskie. - Jedno można powiedzieć na pewno. CBA nie chce peugeotów - mówi Andrzej Penkalla, dziennikarz motoryzacyjny tygodnika Motor. - Widziałem wiele przetargów, ale ten mocno zawęża grupę producentów - stwierdził jeden z największych dilerów tej francuskiej marki ze Śląska. Genaral Motors, producent opli też próbował się wpasować w zamówienie CBA. Ale opel vectra nie spełnia wymagań. Zamawiający nie dopuszcza możliwości zmian, nawet minimalnych parametrów, choć nie wpływają na komfort jazdy. Dziennikarz motoryzacyjny Aureliusz Mikos: - Moc silnika jest najważniejsza. Pojemność miała znaczenie przy starych silnikach - stwierdza zdziwiony. Lakier metalizowany, który wymaga CBA jest drogi. Średnio w każdej marce to koszt ok. 1,5-1,8 tys. zł dodatkowo. W tej klasie samochodów, metalik jest w cenie auta. Licząc ponad 100 aut, to kolejne 200 tys. zł więcej. Pan Paweł żartuje: - Dlaczego policja nie musi mieć metalizowanych radiowozów? Bo nie mają tyle pieniędzy co CBA. Okazuje się też, że komfortowe elektryczne automatyczne domykanie szyb po zamknięciu zamków drzwi podnosi cenę auta o dobre kilka tysięcy zł na jednym egzemplarzu! - Podgrzewane lusterka? To fanaberie - mówi Aureliusz Mikos, dziennikarz motoryzacyjny. - Widzę, że łatwo się wydaje państwowe pieniądze. Chcieliśmy zapytać Tomasza Frątczaka, dyrektora Gabinetu Szefa CBA dlaczego przetarg ogranicza konkurencję. - Biorąc pod uwagę fakt, że CBA korzysta z 15 modeli, 9 marek producentów z kilku krajów świata wątpliwości dotyczące rzekomego "zawężania konkurencji" są absurdalne - denerwuje się. - Podanie szczegółowych wymogów technicznych służy zapewnieniu oczekiwanych standardów bezpieczeństwa i trwałości. Samochody kupowane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne będą, podobnie jak użytkowane dotychczas, wykorzystywane na terenie całego kraju, dlaczego więc sprzedawca aut musi zapewnić sieć autoryzowanych punktów serwisowych wyłącznie na terenie Warszawy? - Jedynie kompleksowa obsługa logistyczna prowadzona jest w Warszawie - mówi Frątczak. Co muszą mieć samochody dla CBA: - alufelgi- lakier metalik- ABS- sześć poduszek powietrznych (dla kierowcy, trzech pasażerów i dwie kurtyny boczne)- klimatyzacja- zdalne automatyczne domykanie szyb po zamknięciu zamków drzwi- elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne- radio z odtwarzaczem CD. Kilka zdań o CBA Tajemnicą jest liczba przyjętych do służby w CBA. Nieoficjalnie wiadomo, że pensja funkcjonariusza CBA jest dwukrotnie większa niż policjanta - ok. 4,5 tys. na rękę. Choć funkcjonują prawie rok osiągnięć mają niewiele. Ostatnio zatrzymali Mariusza G., kardiochirurga ze szpitala MSWiA w Krakowie zarzucając mu zabójstwo i przyjmowanie łapówek. Funkcjonariusze CBA mają podobne uprawnienia jak inne służby specjalne i policja, mogą prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze, kontrolne i dochodzeniowo-śledcze. Mogą używać broni, zatrzymywać przestępców. Izabela Kacprzak




Temat: autostrady - Twoje zdanie
najmniejsze spalanie jest przy prędkości 90-100 km/h w zależności od marki samochodu. Ale musi być to prędkość stała.
Na naszych drogach jaździ się tak:
- 120-140 jak jest pusto
- 50-60-70 km/h jak jest jakieś miasteczko lub wepacha się przed nas jakas ciężarówka
- znów 120-140 jak jest pusciej, by nadrobić to, co straciliśmy wlokąc się za ciężarowką.
- chwilami przytrafi się jakiś większy zator, zwłaszcza przed większymi miastami.

Na autostradach prędkość dopuszczalna wynosi 130 km/h. Na trasach espresowych 110 km/h.
Ale to jest maksymalna prędkość dopuszczalna przepisami, a nie nakaz jechania z takimi predkościami. Ja raczej nie wyobrażam sobie, by dłuższy dystans pokonać jadąc stale 130 km/h. To nieekonomiczne dla kieszeni i zabójcze dla silników wielu aut jeżdżacych po naszych szosach (napewno dla mojego).
Każda trasa lepszej klasy będzie mieć tą przewagę nad zwykłymi szosami, że zawsze można jechać z prędkością najbardziej ekonomiczną przez całą drogę.
Osobiście jednak uważam, że nalezałoby o 10 km/h zmniejszyć w Polsce maskymalne prędkości na autostradach i trasach ekspresowych.

Należy też prowadzić zrównoważoną politykę transportową.
Od razu polecam artykuł z ostatniej Polityki na temat Newbury w Anglii i sytuacji jaka tam się wytworzyła w 1997 roku, która wypisz-wymaluj przypominała Augustów i obronę Doliny Rospudy. Artykułu nie ma niestety w wersji ekektronicznej. Opiszę więc (z pamięci) mniej więcej o co tam chodziło, a niedługo będę dysponował skanem (być może niektórzy z Was znają tą historię).
Przez Newbury przechodził duży ruch tranzytowy, około 7 tys. tirów na dobę (przez Augustów "tylko" 3 tys.).
Władze miasta postanowiły więc o budowie obwodnicy. Problem tylko w tym, że zaplanowano tą obwodnicę przez tereny cenne przyrodniczo. Oczywiście zaczęły się protesty ekologów (nie wiem niestety na ile możliwy był inny wariant trasy). Zaczęła się kołomyja identyczna niemal do tej z Augustowem. Angielski odpowiednik GDDKiA zaczął siać propagandę o ilości wypadków, zabitych i rannych. W Newbury władze miasta robiły wiece przeciw ekologom i popierające obwodnicę, badania opinii publicznej wykazywały poparcie dla obowdnicy w wysokości ponad 70%. Brytyjskie media trąbiły o sporze dzien i noc. Były m.in. relacje na żywo z obozu ekologów blokujących budowe obowdnicy, w dyskusję włączały się autorytety.
Gdy ruszyła budowa trasy dochodziło do dantejskich scen podobych do tych z Góry Św. Anny, ale chyba bardziej dramatycznych.
Oczywiście trasę w koncu zbudowano.
Ruch w mieście spadł o... 20%, ale okazało się, że ilość wypadków wcale się nie zmniejszyła, a wręcz przeciwnie. Mniejszy ruch to wieksza prędkość pojazdów, a większa prędkość na ulicach miasta, to wiecej wypadków. Tak też będzie w Augustowie po zbudowaniu obwodnicy tego miasta, nieważne w jakim wariancie.
Z czasem zaobserwowano, że ruch na wybudowanej obwodnicyNewbury drastycznie się zwiększył, o wiele bardziej, niż przewidywały wszelkie prognozy. Zaczęto mówic o koniecznosci poszerzenia obwodnicy do 2 razy 3 pasy.
Z kolei w Newbury natężenie ruchu szybko wróciło do poprzednich parametrów, gdyż chetniej po samochody sięgali mieszkańcy miasta.
Obecnie korki są zarówno na obowdnicy, jaki w samym mieście, a ilość wypadków i ofiar śmiertelnych jest większa, niż przed zbudowaniem obwodnicy.
Z tym, że Newbury straciło na zawsze swoje sielskie otoczenie, a próby kompensacji zakończyły sie niepowodzeniem (m.in. usiłowano przenieść w inne miejsce pewien gatunek ślimaka ze zbiornika wodnego zlikwodowanego pod budowę obwodnicy, ale ślimakowi nie spodobało się to i wziął i wyginął).

Problem transportu jest naprawdę trudny do rozwiązania.

Mówi się o "tirach na tory", ale nikt tak na prawdę nie policzył wydajności takiego transportu. Gdyby np. cały transport tirów z Litwy wprowadzić na tory, to pociągi musiałyby jeździć co 5 minut. Z punktu widzenia logistycznego zadanie niewykonalne.
Transport kombinowany - owszem, ale opłaca się on tylko na długie dystanse i w dostawch hurtowych. Tymczasem gros transportu to drobnica - jeden tir od fabryki w Rydze do hurtowni gdzieś pod Berlinem.
Transport kombinowany jest w stanie zdjąć z naszych dróg co najwyżej 10% (może do 20)ruchu tirów. Ale oczywiście ta luka zaraz się wypełni...
Nasze obecne drogi w Polsce to szaleństwo, śmierć i kalectwo. Ponad 30 tys. wypadków i 3,5 tys. zabitych rocznie.
Budowanie nowych dróg spowoduje poprawę bezpieczeństwa, ale jednocześnie grozi ruchem wzbudzonym.
To, o czym pisze Kejbi - transport samochodów koleją, to dobry pomysł. Tyle tylko, że w sezonie letnim nad nasze morze wali z np. z Warszawy 20 tys. pojazdów na dobę. Jeden, czy nawet dwa takie składy pociągowe w ciągu doby "załatwią" 100 samochodów, czyli kropla w morzu. Oczywiście zamiast samochodem, można jechac pociągiem. OK. Proszę już sobie robić rezerwację w ekspresie Warszawa-Gdańsk, gdyż w sezonie zajętość miejsc jest 100%, a pociągi jeżdzą co godzinę (może powinny co pół godziny, ale wtedy trzebaby było zmniejszyć częstotliwośc kursowania pociągów podmiejskich i towarowych, a to znów kłóci się z pojeciem transportu ekologicznego).
Przerzucić ruch na samoloty? Dobrze - warszawskie Okęcie obsługuje obecnie 8 mln. pasażerów rocznie. Wiecie jakie jest dobowe natężenie ruchu na warszawskich ulicach? - 2 mln. 2 mln. pojazdów na dobę.
Żaden transport zbiorowy dalszego zasięgu nie jest w stanie zastąpić transportu indywidualnego. Niestety.

Transport i ruch samochodowy będzie wzrastał niezleżnie od tego, czy zbudujemy te autostrady, czy nie (polecam prezentację z tej strony:
http://siskom.waw.pl/nauka-gpr.htm ), tyle tylko, że np. natężenie 50 tys. pojazdów na dobę, kóre mamy na A4 pomiędzy Krakowem, a Katowicami jest normalne i nie powoduje zatorów, a przerzucone na wlot do Warszawy z kierunku Katowic powoduje korki większą cześć doby i skażenie powietrza w Jankach i Raszynie przekraczające wszelkie normy.

OK. Na autostradach też są korki. Na przykład 1 sierpnia na autostradach francuskich, bo żabojady od wielu juz lat uparli się, by jechać na urlop wszyscy jedego dnia i w jedno miejsce.
Jednak wszyscy, którym trafiło się jechac na zachód Europy samochodem, wiedzą doskonela czym się różni komfort jazdy u nas i tam - np. 6 godzin z Amsterdamu do Zgorzelca i 10 godzin ze Zgorzelca do Warszawy... z czego godzina to przejazd z Ożarowa do domu.

Pzdr.



Temat: [pr] Dlaczego mamy tylko wirtualne nowe tramwaje
http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,6062063,Dlaczego_mamy_tylko_...

Dlaczego mamy tylko wirtualne nowe tramwaje
Mariusz Rabenda
2008-12-14, ostatnia aktualizacja 2008-12-14 20:56
Zapowiedź budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju wcale nie oznacza, że w
mieście zacznie rozwijać się komunikacja tramwajowa. To tylko wyjątek od
reguły, którą od lat są puste pasy zieleni zarezerwowane na torowiska między
jezdniami ul. 26 Kwietnia czy Mieszka I - pisze Mariusz Rabenda z "Gazety
Wyborczej"

Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Pas zieleni zarezerwowany pod torowisko między jezdniami ul. 26 Kwietnia
http://miasta.gazeta.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=6061184&dx=34939

Od kilku tygodni władze Szczecina głośno trąbią o tramwajowym sukcesie. Ok.
2012 r. będziemy mieć w końcu pierwszy kawałek trasy Szczecińskiego
Szybkiego Tramwaju (na odcinku hurtownia Selgros - Basen Górniczy).
Inwestycję udało się wpisać na listę projektów kluczowych pretendujących do
środków unijnych. Za sukces miasto uważa współpracę z berlińską BVG i
sprowadzanie używanych tramwajów ze stolicy Niemiec. Tatry - owszem, w
porównaniu z resztą naszego taboru są tramwajami lepszymi, ale na pewno nie
są to wozy nowoczesne. Naprawdę komfortowe będą dopiero tramwaje
niskopodłogowe, które od 2010 r. będą jeździć na trasach "ósemki" i
"siódemki". Przetarg na ich zakup jest już ogłoszony. Modernizacja torowiska
od pl. Kościuszki w stronę pętli przy ul. Kwiatowej ma służyć właśnie temu,
by mógł tędy jeździć taki tabor.

Zbędny prezent Casina

Ale dlaczego niskopodłogowce dalej będą jeździć na Kwiatową, a nie na ul.
Hrubieszowską przy centrum handlowym Ster? Kilka lat temu miasto mogło
uważać, że przedłużenie linii ma tylko komercyjne znaczenie dla centrum
handlowego. Ale nie teraz. W sąsiedztwie Steru powstały lub powstaną nowe
osiedla: Marynarzy Polskich, Za Wiatrakiem, Selfa. Zabudowano rejon ul.
Topolowej w Mierzynie. Argument, że cześć nowych osiedli leży poza granicami
miasta i do inwestycji powinna dorzucić się gmina Dobra Szczecińska, jest
chybiony w obliczu tego, że Szczecin zabiega o miano metropolii. Jednym z
elementów definicji obszaru metropolitarnego są powiązania komunikacyjne. W
Szczecinie pracuje większość mieszkańców nowych osiedli i na odwrót: sporo
szczecinian pracuje w zakładach w Mierzynie i Skarbimierzycach. Dlatego
remont torowisk można było połączyć z wydłużeniem linii "ósemki".

W 2005 r. rada miasta uchwaliła dokument, który jest swoistą konstytucją
komunikacyjną Szczecina - chodzi o tzw. politykę transportową. Cały rozdział
trzeci dotyczy poprawy dostępności rejonów miasta, stanowiących główne cele
podróży, przy wykorzystaniu środków komunikacji zbiorowej oraz roweru. Gdyby
te słowa potraktowano poważnie, tory na Hrubieszowską powinny być dawno
gotowe.

Tymczasem w "Moim Mieście" przeczytałem odpowiedź na pytanie, czemu ich nie
będzie. Sebastian Wypych z biura prasowego miasta mówi tak: "Na razie nie ma
takich planów, ani pieniędzy w budżecie miasta. Priorytetem jest
modernizacja istniejących linii. Torowiska zostaną tak przygotowane, by w
przyszłości, jeśli będą takie możliwości, można było wydłużyć trasę linii 8.
Pamiętać jednak należy, że modernizacja torowisk dzisiaj nie rodzi takich
problemów jak wykupy gruntów, usuwanie drzew, prowadzenie sieci (razem to
wszystko zajęłoby minimum 5 lat), z czym mielibyśmy do czynienia
przedłużając linię tramwaju".

Projekt budowlany torowiska do Steru miasto dostało w prezencie kilka lat
temu od sieci Casino, która zbudowała hipermarkety. Terenów wykupywać nie
trzeba, bo pas drogowy pod torowisko należy do miasta. Kilkanaście drzew
między ul. Kwiatową i Hrubieszowską było wskazanych do wycięcia już w
momencie planowania trasy.

Czemu miasto nie korzysta z prezentu, jakim jest gotowy projekt budowlany?
Nie ma na to pieniędzy! Z drugiej strony, planuje się ogromne wydatki w
przebudowę torów na ul. Gdańskiej, Energetyków i moście Portowym. Gdyby
dorzucić do tych planów budowę pętli "Mierzyn", jej koszt stanowiłby tylko
niewielki procent wydatków.

Zielone między jezdniami

Nie ma pomysłów na to, co dalej z liniami tramwajowymi na ul. 26 kwietnia i
Mieszka I. Na Turzynie od 30 lat z dworca kolejowego prowadzą schody na
nieistniejące perony tramwajowe. Tramwaj miał mieć pętlę najpierw przy ul.
Taczaka, potem przy Szafera, w okolicach zaplanowanej hali sportowej.
Prezydent Krzystek zapewnia: - Halę zbudujemy, nawet bez pieniędzy unijnych.
Jednak o trasie tramwajowej Turzyn-hala woli nie wspominać. Uważa, że
wystarczy dojazd od strony al. Wojska Polskiego.

Podobnie jest w przypadku ul. Mieszka I. Gdy pod koniec lat 90. budowano
drugą jezdnię, pozostawiono miejsce na tramwaj - miał mieć pętlę przy stacji
kolejowej na ul. Cukrowej. Powstał wiadukt tramwajowy przy "Rodzynku".

Niestety, w planach inwestycyjnych do 2013 r. obu tras nie ma. A to
niekonsekwentne - oba kierunki wpisują się w politykę transportową. Oprócz
hali i uniwersytetu, na ich krańcach powstają osiedla mieszkaniowe:
Bezrzecze oraz Warzymice/Przecław.

Będą tylko projekty

Co gorsza miasto przesuwa na później także przebudowę torów na ul.
Arkońskiej/Niemierzyńskiej/Krasińskiego oraz
Potulickiej/Kaszubskiej/Narutowicza. W obu przypadkach inwestycje utkną na
etapie projektów - w prowizorium budżetowym na lata 2010-2011 nie ma ani
grosza na te wydatki.

To oznacza, że główna teza polityki transportowej nie będzie realizowana.
Zakłada ona bowiem wypieranie komunikacji samochodowej poprzez ekologiczne
formy dostępu do centrum. Sam Szybki Tramwaj tego nie spełni. Mieszkańcy
rozwijających się satelickich miejscowości na obrzeżach miasta dalej będą
zmuszeni docierać do centrum kopcącymi autami lub co najwyżej autobusami. To
oznacza korki i dym. Miasto, podnosząc ceny parkowania w centrum, chce
zmusić mieszkańców do korzystania z komunikacji publicznej. Ale to nie idzie
w parze z jej rozwojem.

W Szczecinie, po wojnie, torowiska tylko likwidowano. Inne miasta budują
nowe linie: Toruń, Gdańsk, Kraków. Australijska Canberra też chce postawić
na tramwaje. Bo są ciche, nie kopcą, nie tkwią w korkach. Szczecin tych
zalet nie dostrzega.

Czekamy na opinie

Czy Szczecin powinien stawiać na komunikację tramwajową? Dokąd powinny

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin