, Hotele wrocław-praca 

Hotele wrocław-praca

Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: Hotele wrocław-praca




Temat: Nadchodzi Vegas
Trzy centra rozrywkowo-wypoczynkowe warte łącznie ponad 600 mln dol. chce
zbudować w Polsce amerykańska firma ACV International LLC powiązana kapitałowo
z George'em Lucasem. Inwestycja ma dać ponad 4 tys. miejsc pracy, a pośrednio
zatrudnienie dla następnych 6 tys. osób

Każdy z ośrodków ma mieć innych charakter. W Kostrzynie planowane jest centrum
rekreacyjno-wypoczynkowe. W Modlinie podobne, ale z większym nastawieniem na
rozrywkę (więcej salonów gier i miejsc hotelowych). Pod Wrocławiem centrum
rozrywki ma być powiązane z dużym centrum handlowym.

We wszystkich trzech centrach główną atrakcją turystyczną ma być "ulica cudów".
To teren z wysokimi "gotyckimi" budowlami, restauracjami, kasynami, sklepami
itd. Po zapadnięciu zmroku mają się tam odbywać pokazy światła, dźwięku, ognia,
wody i cudów techniki, jakie George Lucas wykorzystuje w filmach. W projekt
ulic zaangażowany ma być osobiście sam reżyser.

Cały projekt szacowany jest na 600-800 mln dol., z tego ok. 160 mln ma zostać
zainwestowane w pierwszym etapie - w Kostrzynie nad Odrą. Burmistrz tego miasta
Andrzej Kunt liczy, że kompleks zostanie wybudowany w dwa lata i otwarty już w
2006 r.

Pracę przy jego budowie miałoby znaleźć ok. 4 tys. osób. Bezpośrednio w centrum
zatrudnienie znalazłoby blisko 1,5 tys. osób, pośrednio przyczyniłoby się do
powstania 2 tys. nowych miejsc pracy.

AMW sprawdza

Z naszych rozmów z samorządowcami wynika, że reprezentujący ACV International
Mark Advent, Stephan Chen i Mark Vlassopulos wizytowali już miejsca trzech
inwestycji. W czwartek Twierdzę Modlin znów odwiedzili przedstawiciele
inwestorów i spotkali się z szefami warszawskiego oddziału Agencji Mienia
Wojskowego (teren twierdzy należy do AMW).

28 maja odbył się przetarg na dzierżawę terenu twierdzy, ale Amerykanie do
niego nie przystąpili, chociaż AMW zorganizowała go właśnie w związku z
zainteresowaniem ACV International.

- Wytłumaczyli nam, dlaczego nie stanęli do przetargu, i zapewnili, że w
dalszym ciągu są zainteresowani tym terenem, stąd ich wizyta w Modlinie - mówi
dyrektor warszawskiego oddziału AMW Krzysztof Bucholski. - Sprawdziliśmy tę
firmę na wiele sposobów i uznaliśmy, że to bardzo wiarygodny inwestor. Po
wczorajszym spotkaniu mogę powiedzieć, że najpóźniej w przyszłym miesiącu
podpiszemy list intencyjny w sprawie zagospodarowania Twierdzy Modlin.

Burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego Jacek Kowalski zna plany ACV International
i jest przekonany, że w Modlinie powstanie największe w Polsce centrum
rozrywkowe. - Teren nie należy do nas, więc nie jesteśmy partnerem dla
Amerykanów - mówi. - Czekamy na porozumienie między AMW a inwestorem.

Takiego problemu nie ma Kostrzyn nad Odrą. Teren, którym zainteresowani są
Amerykanie, należy do gminy. Właśnie z racji amerykańskiej oferty pod koniec
ubiegłego roku samorząd wykupił były poligon od AMW. Na biurku burmistrza leżą
już mapy z koncepcją zagospodarowania przestrzennego terenu pod centrum
rozrywki.

Ściśle tajne

Samorządowcy jak i wszystkie osoby, które mają cokolwiek wspólnego z tym
projektem, podkreślali, że amerykańskim inwestorom na razie zależy na
dyskrecji. Zasłaniali się tajemnicą handlową i umową z Amerykanami o
nieujawnianiu na ich temat jakichkolwiek informacji.

- Mogę tylko potwierdzić, że wspomniani inwestorzy byli we Wrocławiu. Żadnej
umowy nie podpisaliśmy. To była prezentacja oferty. Czekamy teraz na konkretny
sygnał od nich - powiedział nam tylko Marcin Garncarz, rzecznik wrocławskiego
magistratu.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Gazeta", inwestorzy prowadzili już rozmowy z
przedstawicielami rządu, m.in. we wrześniu 2003 r. spotkali się z
przedstawicielami Ministerstwa Gospodarki i resortu finansów. ACV International
zależy na uzyskaniu ulg podatkowych oraz zgody na budowę i prowadzenie kasyn w
miejscowościach poniżej 50 tys. mieszkańców - Kostrzynie i Modlinie.






Temat: Polska "Dolina Krzemowa" w Polanicy? - cd.......
Polska "Dolina Krzemowa" w Polanicy? - cd.......
Tygrysy technologii w Polanicy

Łukasz Pałka 25-07-2004 , ostatnia aktualizacja 25-07-2004 16:40

XXI wiek w uzdrowisku? Powstał projekt miasteczka nowych technologii w
Polanicy Zdroju. Miasto przeznaczyło już teren pod inwestycję.

Polanica Zdrój, znana dotychczas jako uzdrowisko, ma w przyszłości stać się
polską Doliną Krzemową. Od kilku miesięcy trwają prace nad projektem
przeniesienia pomysłu "krzemowej doliny" do Polski. Zajmuje się tym
wrocławska firma z branży technologii informatycznych Microtech International
wspólnie z francuską Network Quality Intelligence z miasteczka nowych
technologii Sophia Antipolis we Francji. Wstępny projekt zaprezentowano już
dolnośląskim samorządowcom. Zainteresowała się nim także agenda UNESCO
(Centre Européen pour l'Enseignement), specjalizująca się we wspieraniu
działań badawczych w krajach Europy Wschodniej. E-city, jak roboczo
ochrzczono miasteczko za kilkadziesiąt milionów dolarów, ma powstać na 30-
hektarowej działce, na terenie nazywanym przez mieszkańców "Doliną Słońca".

- Mnóstwo zieleni, rzeka, polany na poszczególne inwestycje - wylicza Rafał
Shmidt, autor nowego planu zagospodarowania. To wszystko ma sprzyjać pracy
twórczej w ciszy i spokoju, czyli temu, czego nie osiągniemy w dużych
miastach.

- Zdecydowaliśmy się przekazać teren pod tę inwestycję, bo poza turystyką
potrzebujemy także innych możliwości rozwoju. Będąc uzdrowiskiem, nie możemy
liczyć na tradycyjny przemysł - wyjaśnia Jerzy Terlecki, burmistrz Polanicy.

Na działce mają powstać budynki, w których będzie można ulokować ponad sto
firm. Przeciętnie każda firma tego typu zatrudnia ok. 50 osób. Do tego hotel,
sale konferencyjne, audiowizualne dla 100-200 osób.

Czy projekt budowy e-city w Polanicy ma szanse powodzenia?

- Ważne, żeby znaleźć pierwsze trzy-cztery firmy, które zdecydują się tutaj
przenieść. Później będzie bardzo prosto - uważa Kazimierz Czechowicz,
przewodniczący rady nadzorczej Microtech International. - Inwestycją
zainteresowane są firmy z Francji oraz instytucje badające zdrową żywność,
które chcą tutaj przenieść swoje laboratoria. Do tego dojdą laboratoria
badawcze dla leków i firmy informatyczne. Możemy liczyć także na Japończyków,
którzy ostatnio bardzo chętnie inwestują na Dolnym Śląsku.

Chodzi przede wszystkim o koszty pracy badawczej, które w Polsce są o wiele
niższe niż np. w Japonii. W przedsiębiorstwach tego typu stanowią one
większość kosztów.

- Chcemy, żeby polskie miasteczko technologiczne specjalizowało się w
ekologii i ochronie środowiska - mówi Ralf Hutin, wiceprezes NQI. - Dla nas
kluczem do sukcesu było właśnie to, że jesteśmy w Sophia Antipolis, a nie w
Paryżu. Jestem przekonany, że mnóstwo firm się tu przeniesie.

Projektem bardzo interesuje się Politechnika Wrocławska. - To potencjalne
miejsca pracy dla naszych absolwentów. To także komercjalizacja naszych
badań - takie miasteczko stworzy wiele możliwości badawczych: biotechnologia,
teleinformatyka, nowe technologie - uważa prof. Tadeusz Więckowski, prorektor
ds. Badań Naukowych i Współpracy z Gospodarką Politechniki Wrocławskiej.

- Inicjatywa na pewno jest bardzo cenna - mówi Krzysztof Szubski, dyrektor
Departamentu Bazy Badawczej w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji. - W
środowisku naukowym, np. wrocławskim, istnieje ogromny potencjał
intelektualny możliwy do wykorzystania w przedsięwzięciach gospodarczych.
Pozyskiwanie środków inwestorów przyniosłoby wszystkim wymierne korzyści.

Kolejnym krokiem ma być zatwierdzenie planu zagospodarowania uwzględniającego
miasteczko.

Sophia Antipolis - francuskie miasteczko nowych technologii na Lazurowym
Wybrzeżu, 20 km od Nicei - wyrosło w ciągu 15 lat. Na obszarze prawie 6 tys.
ha funkcjonuje tam około 1,1 tys. firm, z czego ponad sto zagranicznych.
Większość z nich ma tam ośrodki badawczo-rozwojowe, laboratoria z zakresu
medycyny i nauki o ziemi. Połowa to oddziały firm z sektora IT, np. Amadeus,
Cap Gemini, Compaq/Digital, Microsoft, NCR, Sema Group, Cisco, Ascom, Lucent
Technologies. Są też firmy z branży elektroniki, telekomunikacji, jak:
Thomson Marconi Sonar, Schneider Automation, Cadence, SAP, Siemens. Wreszcie
wydziały i instytuty uczelni francuskich, gdzie studiuje ponad 3 tys.
studentów.






Temat: Tygrysy technologii w Polanicy
Tygrysy technologii w Polanicy
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,2197260.html
Łukasz Pałka 25-07-2004 , ostatnia aktualizacja 25-07-2004 16:41

XXI wiek w uzdrowisku? Powstał projekt miasteczka nowych technologii w Polanicy Zdroju. Miasto przeznaczyło już teren pod inwestycję

Polanica Zdrój, znana dotychczas jako uzdrowisko, ma w przyszłości stać się polską Doliną Krzemową. Od kilku miesięcy trwają prace nad projektem przeniesienia pomysłu "krzemowej doliny" do Polski. Zajmuje się tym wrocławska firma z branży technologii informatycznych Microtech International wspólnie z francuską Network Quality Intelligence z miasteczka nowych technologii Sophia Antipolis we Francji. Wstępny projekt zaprezentowano już dolnośląskim samorządowcom. Zainteresowała się nim także agenda UNESCO (Centre Européen pour l'Enseignement), specjalizująca się we wspieraniu działań badawczych w krajach Europy Wschodniej. E-city, jak roboczo ochrzczono miasteczko za kilkadziesiąt milionów dolarów, ma powstać na 30-hektarowej działce, na terenie nazywanym przez mieszkańców "Doliną Słońca".

- Mnóstwo zieleni, rzeka, polany na poszczególne inwestycje - wylicza Rafał Shmidt, autor nowego planu zagospodarowania. To wszystko ma sprzyjać pracy twórczej w ciszy i spokoju, czyli temu, czego nie osiągniemy w dużych miastach.

- Zdecydowaliśmy się przekazać teren pod tę inwestycję, bo poza turystyką potrzebujemy także innych możliwości rozwoju. Będąc uzdrowiskiem, nie możemy liczyć na tradycyjny przemysł - wyjaśnia Jerzy Terlecki, burmistrz Polanicy.

Na działce mają powstać budynki, w których będzie można ulokować ponad sto firm. Przeciętnie każda firma tego typu zatrudnia ok. 50 osób. Do tego hotel, sale konferencyjne, audiowizualne dla 100-200 osób.

Czy projekt budowy e-city w Polanicy ma szanse powodzenia?

- Ważne, żeby znaleźć pierwsze trzy-cztery firmy, które zdecydują się tutaj przenieść. Później będzie bardzo prosto - uważa Kazimierz Czechowicz, przewodniczący rady nadzorczej Microtech International. - Inwestycją zainteresowane są firmy z Francji oraz instytucje badające zdrową żywność, które chcą tutaj przenieść swoje laboratoria. Do tego dojdą laboratoria badawcze dla leków i firmy informatyczne. Możemy liczyć także na Japończyków, którzy ostatnio bardzo chętnie inwestują na Dolnym Śląsku.

Chodzi przede wszystkim o koszty pracy badawczej, które w Polsce są o wiele niższe niż np. w Japonii. W przedsiębiorstwach tego typu stanowią one większość kosztów.

- Chcemy, żeby polskie miasteczko technologiczne specjalizowało się w ekologii i ochronie środowiska - mówi Ralf Hutin, wiceprezes NQI. - Dla nas kluczem do sukcesu było właśnie to, że jesteśmy w Sophia Antipolis, a nie w Paryżu. Jestem przekonany, że mnóstwo firm się tu przeniesie.

Projektem bardzo interesuje się Politechnika Wrocławska. - To potencjalne miejsca pracy dla naszych absolwentów. To także komercjalizacja naszych badań - takie miasteczko stworzy wiele możliwości badawczych: biotechnologia, teleinformatyka, nowe technologie - uważa prof. Tadeusz Więckowski, prorektor ds. Badań Naukowych i Współpracy z Gospodarką Politechniki Wrocławskiej.

- Inicjatywa na pewno jest bardzo cenna - mówi Krzysztof Szubski, dyrektor Departamentu Bazy Badawczej w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji. - W środowisku naukowym, np. wrocławskim, istnieje ogromny potencjał intelektualny możliwy do wykorzystania w przedsięwzięciach gospodarczych. Pozyskiwanie środków inwestorów przyniosłoby wszystkim wymierne korzyści.

Kolejnym krokiem ma być zatwierdzenie planu zagospodarowania uwzględniającego miasteczko.

Sophia Antipolis - francuskie miasteczko nowych technologii na Lazurowym Wybrzeżu, 20 km od Nicei - wyrosło w ciągu 15 lat. Na obszarze prawie 6 tys. ha funkcjonuje tam około 1,1 tys. firm, z czego ponad sto zagranicznych. Większość z nich ma tam ośrodki badawczo-rozwojowe, laboratoria z zakresu medycyny i nauki o ziemi. Połowa to oddziały firm z sektora IT, np. Amadeus, Cap Gemini, Compaq/Digital, Microsoft, NCR, Sema Group, Cisco, Ascom, Lucent Technologies. Są też firmy z branży elektroniki, telekomunikacji, jak: Thomson Marconi Sonar, Schneider Automation, Cadence, SAP, Siemens. Wreszcie wydziały i instytuty uczelni francuskich, gdzie studiuje ponad 3 tys. studentów.




Temat: WYNAJMĘ PROJEKTANTA --- ZAPROJEKTUJĘ
Wroclaw – projekt rezydencji dla ambitnego (ej) pr
Wroclaw – projekt rezydencji dla ambitnego (ej) projektanta (ki)

Projekt nazwany AUGUSTUS – “boski”, marzenia kazdego architekta i projektanta
wnetrz

Jest to projekt nowego domy, ktory sie teraz buduje w okolicach Wroclawia. Plan
zostal kupiony w Teksasie, niestety ze wzgledu na inna technologie budowy
musial byc kompletnie przerobiony. Duzy pietrowy dom, okolo 1200 m2,
dwupoziomowy plus piwnice, poddasze. Na zewnatrz wyglada troche jak kosciol z
zamkowym charakterem – elewacja bedzie tak zrobiona kolorowo, aby wyelimowac
ten character a jednoczesnie nie tworzyc Disneylandu.

Bedzie to nowy polski styl, pomiedzy domem-dworem a palacem.

Niestety, wiekszosc polskich projektow nie odpowiada mi, najblizszy bylby z
www.n-design.pl/, ale oni sa w Warszawie, ponadto w ich projektach nie
widac przestrzeni i uzywane materialy sa ?? Kazdy posredni “developer” w
Chinach uzywa juz szklane miski w lazienkach, to sie juz znudzilo. Moze w
Polsce maja “wziecie”??, nie wiem.

Krotko o projekcie

1-2 pietro – wejsce z wiatrolapem, duze 100 m2 foyer/palmiarnia, 5 m wysoka.
Bialy marmur z dodatkami innego koloru, mala kaluza-nerka gdzie bedzie sie
mozna tez pochlapac, wszystko bialy marmur. Naturalne palmy i tropikalna
naturalna zielen. Z jednej strony krecone szerokie schody, z drugiej stol na 24
osoby . Malo mebli typu bauhaus, biale skorzane kanapy Le Corbusier czy
Barcelona.

Pomieszczenia duze , przestrzenne, duzo swiatla, niekiedy do 6 m wysokie, Styl
nowoczesny, rozne kolory marnuru w lazienkach, korytarzach, naturalne
tropikalne twarde drzewo. Okna, drzwi rzezbiony rosewood, grupa mahogany,
Podlogi takze rosewood. Teatr/bibioteka I “meski room” na pietrze gdzie beda
staly angielskie kanapy typu Chesterfield -tam bedzie jasna boazeria, wszysko
inne w kolorze rosewood, ciemna czerwien. Razem 6 sypialni, 5 lazienek, duza
kuchnia, jadalnia, pokoj kominkowy ( 6 m wysoki), etc, etc.

Piwnica – billard, sauna mokra i sucha, fitness room, wineroom, duza spizarnia.

Z domem polaczone garaze na 6 samochodow, na pietrze apartament dla zarzadcy

Ma to byc wygodna, duza rezydencja gdzie bedzie mozna wygodnie przyjmowac
przyjaciol. Trzeba unikac aby nie stworzyc ani nowobogackiego ani chaty dla 20
Cyganow.

Aby obnizyc koszta, wszyskie marmury, drzewo, materialy wykonczeniowe, kuchnia
bede kupowane w Chinach, ciete i przygotowywane, w Polsce tylko instalowane.
Cale umeblowanie, oswietlenia, dywany takze bedze przyslane z Chin.

Idealnym projektantem bylby mlody czlowiek, od razu po studiach czy jeszcze
student, ktory chce sie duzo nauczyc I wyrobic sobie nazwisko. Tluste agencje
krzyczace 100zet/m2 I wiecej nie beda brane pod uwage, prosze nawet nie pisac.
Idealnym wyjsciem byloby, aby kandydat przyjechal ( na wlasny koszt – to tylko
600$) do Chin w okolice Kantonu, gdzie mamy swoje biura i hotel. Bylby tutaj
przez miesiac na nasz koszt. Bedzie mial dostep do mnostwa czasopism,
materialow jak buduje I wyposarza sie milionowe domy w USA I w Chinach. W
miedzyczasie odwiedzi kilka wystaw wnetrz, zobaczy kilkanascie lokalnych
milionowych domow, porozmawia z dostawcami, zbierze materialy i wroci do Polski
aby projektowac. Jak bedzie zaakceptowany, po kilku miesiacach wrocilby na nasz
koszt do Chin dopilnowac zamowien, ktore beda wyslane statkiem do Polski.
Nadzor nad instalacja w Polsce, dom jest tylko 20 km od Wroclawia.

Jest to drogi project, niestety projektant bedzie mial ”glodowe” wynagrodzenie.
Jego (jej) najwiekszy atut-korzysci to bedzie nawiazaniu kontaktow,
stworzenie “portfolia” na nastepne zamowienia. Planujemy stworzenie pod
Wroclawiem osiedla milionowych eksluzywnych rezydencji, wiec pracy moze byc
duzo. Zreszta po takich przeprawach z Augustus bedzie jednym z najlepszych
projektantow w okolicy

Wspolpracujemy takze z jedna z wiekszych chiskich firm projektanckich, ich www
jest ponizej a ich stawki sa duzo nizsze niz polskie. Niestety, osobiscie nie
znam jezyka chinskiego i pozniej musialbym przywiesc chinska brygade aby
wykonczyla dom. Inne rozwiazania istnieja takze.

www.fzxydec.com/xyzs/home.asp
www.fzxydec.com/xyzs/work03.asp
Zycze przyjemnej lektury. Prosze odpowiadac wraz z linkami o swoich projektach,
pomyslach, etc.. na dobosz4u@gazeta.pl

jan




Temat: Gearge Lucas w Twierdzy :D
Gearge Lucas w Twierdzy :D
Patrzcie ludziska co znalazłem na forum dyskusyjnym:

Chcą zbudować polskie Las Vegas

Trzy centra rozrywkowo-wypoczynkowe warte łącznie ponad 600 mln dol. chce
zbudować w Polsce amerykańska firma ACV International LLC powiązana
kapitałowo z George'em Lucasem. Inwestycja ma dać ponad 4 tys. miejsc pracy,
a pośrednio zatrudnienie dla następnych 6 tys. osób

Każdy z ośrodków ma mieć innych charakter. W Kostrzynie planowane jest
centrum rekreacyjno-wypoczynkowe. W Modlinie podobne, ale z większym
nastawieniem na rozrywkę (więcej salonów gier i miejsc hotelowych). Pod
Wrocławiem centrum rozrywki ma być powiązane z dużym centrum handlowym.

We wszystkich trzech centrach główną atrakcją turystyczną ma być "ulica
cudów". To teren z wysokimi "gotyckimi" budowlami, restauracjami, kasynami,
sklepami itd. Po zapadnięciu zmroku mają się tam odbywać pokazy światła,
dźwięku, ognia, wody i cudów techniki, jakie George Lucas wykorzystuje w
filmach. W projekt ulic zaangażowany ma być osobiście sam reżyser.

Cały projekt szacowany jest na 600-800 mln dol., z tego ok. 160 mln ma zostać
zainwestowane w pierwszym etapie - w Kostrzynie nad Odrą. Burmistrz tego
miasta Andrzej Kunt liczy, że kompleks zostanie wybudowany w dwa lata i
otwarty już w 2006 r.

Pracę przy jego budowie miałoby znaleźć ok. 4 tys. osób. Bezpośrednio w
centrum zatrudnienie znalazłoby blisko 1,5 tys. osób, pośrednio przyczyniłoby
się do powstania 2 tys. nowych miejsc pracy.

AMW sprawdza

Z naszych rozmów z samorządowcami wynika, że reprezentujący ACV International
Mark Advent, Stephan Chen i Mark Vlassopulos wizytowali już miejsca trzech
inwestycji. W czwartek Twierdzę Modlin znów odwiedzili przedstawiciele
inwestorów i spotkali się z szefami warszawskiego oddziału Agencji Mienia
Wojskowego (teren twierdzy należy do AMW).

28 maja odbył się przetarg na dzierżawę terenu twierdzy, ale Amerykanie do
niego nie przystąpili, chociaż AMW zorganizowała go właśnie w związku z
zainteresowaniem ACV International.

- Wytłumaczyli nam, dlaczego nie stanęli do przetargu, i zapewnili, że w
dalszym ciągu są zainteresowani tym terenem, stąd ich wizyta w Modlinie -
mówi dyrektor warszawskiego oddziału AMW Krzysztof Bucholski. - Sprawdziliśmy
tę firmę na wiele sposobów i uznaliśmy, że to bardzo wiarygodny inwestor. Po
wczorajszym spotkaniu mogę powiedzieć, że najpóźniej w przyszłym miesiącu
podpiszemy list intencyjny w sprawie zagospodarowania Twierdzy Modlin.

Burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego Jacek Kowalski zna plany ACV
International i jest przekonany, że w Modlinie powstanie największe w Polsce
centrum rozrywkowe. - Teren nie należy do nas, więc nie jesteśmy partnerem
dla Amerykanów - mówi. - Czekamy na porozumienie między AMW a inwestorem.

Takiego problemu nie ma Kostrzyn nad Odrą. Teren, którym zainteresowani są
Amerykanie, należy do gminy. Właśnie z racji amerykańskiej oferty pod koniec
ubiegłego roku samorząd wykupił były poligon od AMW. Na biurku burmistrza
leżą już mapy z koncepcją zagospodarowania przestrzennego terenu pod centrum
rozrywki.

Ściśle tajne

Samorządowcy jak i wszystkie osoby, które mają cokolwiek wspólnego z tym
projektem, podkreślali, że amerykańskim inwestorom na razie zależy na
dyskrecji. Zasłaniali się tajemnicą handlową i umową z Amerykanami o
nieujawnianiu na ich temat jakichkolwiek informacji.

- Mogę tylko potwierdzić, że wspomniani inwestorzy byli we Wrocławiu. Żadnej
umowy nie podpisaliśmy. To była prezentacja oferty. Czekamy teraz na
konkretny sygnał od nich - powiedział nam tylko Marcin Garncarz, rzecznik
wrocławskiego magistratu.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Gazeta", inwestorzy prowadzili już rozmowy
z przedstawicielami rządu, m.in. we wrześniu 2003 r. spotkali się z
przedstawicielami Ministerstwa Gospodarki i resortu finansów. ACV
International zależy na uzyskaniu ulg podatkowych oraz zgody na budowę i
prowadzenie kasyn w miejscowościach poniżej 50 tys. mieszkańców - Kostrzynie
i Modlinie.



Temat: światła na przejściu dla pieszych ul. Grabiszyńska
szarykot napisał:

> parę tygodni temu na przejściu dla pieszych na wysokości Hotelu Vega
> zamontowano światła - chyba takie "na przycisk". bardzo często tamtędy
> przejeżdżam - za każdym razem stoję na tych światłach, ale pieszych tam jak
> na lekarstwo. nie widziałem, by na raz przechodziły więcej niż 2 osoby.
>
> czy naprawdę te światła są tam tak bardzo niezbędne?
>

Światła tam są niezbędne bo było to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc
we Wrocławiu zarówno dla kierowców jak i dla pieszych. Natomiast inną sprawą
jest, że to co tam zrobiono woła o pomstę do... wydziału personalnego Urzędu
Miejskiego (bo o ile się orientuję za organizację ruchu odpowiada Wydział
Komunikacji UM).

1. Błędem jest robienie sygnalizacji dla pieszych "na żadanie" na głównych
ciągach komunikacyjnych. Uniemożliwia to synchronizację świateł. Można to
robić jedynie tam, gdzie ruch pieszych jest sporadyczny, a w tym miejscu wcale
tak nie jest. To jest ten sam błąd co na skrzyżowaniu Ślężnej i Weigla.

2. Kompletnym nieporozumieniem jest zabronienie skrętu w lewo z Al.Pracy. Był
to bardzo niebezpieczny manewr gdy _nie było_ świateł, ale przecież po to się
robi sygnalizację, żeby umożliwić bezpieczny wyjazd z ulicy podporządkowanej.
Tymczasem tu wbrew logice wraz z uruchomieniem sygnalizacji nakazano skręt w
prawo. Zlikwidowano w ten sposób naturalne połączenie z Grabiszyńską dla
samochodów nadjeżdżających Kruczą i Inżynierską. Co gorsze na blisko 2 km
odcinku nie można się normalnie włączyć do ruchu na Grabiszyńskiej, bo od
skrzyżowania ze Stalową mamy tylko ul.Bzową, będącą strefą ograniczonego ruchu
(to jest IMO nieporozumienie, ale to inna sprawa), Al.Pracy, z której nakazano
właśnie skręt w prawo i ul.Budowlaną, któa również jest strefą ograniczonego
ruchu. Dopiero na skrzyżowaniu z Klecińską możliwe jest dowolne włączenie się
do ruchu, a odcinek od Stalowej do Klecińskiej to 4 przystanki tramwajem, co
chyba wymownie świadczy o absurdzie takiego rozwiązanie. Dojazd np. do Hutmenu
wymaga gigantycznych objazdów i to kompletnie niczym nie uzasadnionych.

3. Skrajnie niebezpiecznym, wręcz grożącym kontaktem z prokuratorem, jest pomysł
umiejscowienia przystanku autobusowego tuż przed skrzyżowaniem z Al.Pracy. W
efekcie kierowcy wyjeżdżający z tej ulicy mają całkowicie zasłoniętą widoczność
na samochody nadjeżdżające Grabiszyńską od strony ul.Klecińskiej, co już nieraz
doprowadziło do niebezpiecznych wypadków.

Jedyna pocieszająca rzecz to, że można w tym miejscu stosunkowo małym kosztem
doprowadzić do bezpieczego i sprawnego poruszania się zarówno samochodami jak i
przez pieszych. Wystarczyłoby zdublować istniejące sygnalizatory dodatkowymi,
umieszczonymi bezpośrednio przed skrzyżowaniem z Al.Pracy i odtworzyć przejście
dla pieszych po wschodniej stronie skrzyżowania i przystanek tramwajowy przed
skrzyżowaniem dla tramwajów nadjeżdżających od strony pl.Legionów.
Pozdrawiam
Darek

P.S. Czy pan Krzysztof mógłby wyszpiegować jakie kwalifikacje zawodowe ma pani
Elwira z WKUM? Bardzo mnie to ciekawi, bo miałem kiedyś okazję podyskutować z
tą panią o inżynierii ruchu i od tej pory jestem na pół łysy tyle włosów sobie
wyrwałem.




Temat: Miasteczko nowych technologii w...
Miasteczko nowych technologii w...
... Polanicy Zdroju...

"Łódź nowych technologii" - ech...

Miasteczko nowych technologii w Polanicy Zdroju

Łukasz Pałka 25-07-2004 , ostatnia aktualizacja 25-07-2004 16:41

XXI wiek w uzdrowisku? Powstał projekt miasteczka nowych technologii w
Polanicy Zdroju. Miasto przeznaczyło już teren pod inwestycję

Polanica Zdrój, znana dotychczas jako uzdrowisko, ma w przyszłości stać się
polską Doliną Krzemową. Od kilku miesięcy trwają prace nad projektem
przeniesienia pomysłu "krzemowej doliny" do Polski. Zajmuje się tym wrocławska
firma z branży technologii informatycznych Microtech International wspólnie z
francuską Network Quality Intelligence z miasteczka nowych technologii Sophia
Antipolis we Francji. Wstępny projekt zaprezentowano już dolnośląskim
samorządowcom. Zainteresowała się nim także agenda UNESCO (Centre Européen
pour l'Enseignement), specjalizująca się we wspieraniu działań badawczych w
krajach Europy Wschodniej. E-city, jak roboczo ochrzczono miasteczko za
kilkadziesiąt milionów dolarów, ma powstać na 30-hektarowej działce, na
terenie nazywanym przez mieszkańców "Doliną Słońca".

- Mnóstwo zieleni, rzeka, polany na poszczególne inwestycje - wylicza Rafał
Shmidt, autor nowego planu zagospodarowania. To wszystko ma sprzyjać pracy
twórczej w ciszy i spokoju, czyli temu, czego nie osiągniemy w dużych miastach.

- Zdecydowaliśmy się przekazać teren pod tę inwestycję, bo poza turystyką
potrzebujemy także innych możliwości rozwoju. Będąc uzdrowiskiem, nie możemy
liczyć na tradycyjny przemysł - wyjaśnia Jerzy Terlecki, burmistrz Polanicy.

Na działce mają powstać budynki, w których będzie można ulokować ponad sto
firm. Przeciętnie każda firma tego typu zatrudnia ok. 50 osób. Do tego hotel,
sale konferencyjne, audiowizualne dla 100-200 osób.

Czy projekt budowy e-city w Polanicy ma szanse powodzenia?

- Ważne, żeby znaleźć pierwsze trzy-cztery firmy, które zdecydują się tutaj
przenieść. Później będzie bardzo prosto - uważa Kazimierz Czechowicz,
przewodniczący rady nadzorczej Microtech International. - Inwestycją
zainteresowane są firmy z Francji oraz instytucje badające zdrową żywność,
które chcą tutaj przenieść swoje laboratoria. Do tego dojdą laboratoria
badawcze dla leków i firmy informatyczne. Możemy liczyć także na Japończyków,
którzy ostatnio bardzo chętnie inwestują na Dolnym Śląsku.

Chodzi przede wszystkim o koszty pracy badawczej, które w Polsce są o wiele
niższe niż np. w Japonii. W przedsiębiorstwach tego typu stanowią one
większość kosztów.

- Chcemy, żeby polskie miasteczko technologiczne specjalizowało się w ekologii
i ochronie środowiska - mówi Ralf Hutin, wiceprezes NQI. - Dla nas kluczem do
sukcesu było właśnie to, że jesteśmy w Sophia Antipolis, a nie w Paryżu.
Jestem przekonany, że mnóstwo firm się tu przeniesie.

Projektem bardzo interesuje się Politechnika Wrocławska. - To potencjalne
miejsca pracy dla naszych absolwentów. To także komercjalizacja naszych badań
- takie miasteczko stworzy wiele możliwości badawczych: biotechnologia,
teleinformatyka, nowe technologie - uważa prof. Tadeusz Więckowski, prorektor
ds. Badań Naukowych i Współpracy z Gospodarką Politechniki Wrocławskiej.

- Inicjatywa na pewno jest bardzo cenna - mówi Krzysztof Szubski, dyrektor
Departamentu Bazy Badawczej w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji. - W
środowisku naukowym, np. wrocławskim, istnieje ogromny potencjał intelektualny
możliwy do wykorzystania w przedsięwzięciach gospodarczych. Pozyskiwanie
środków inwestorów przyniosłoby wszystkim wymierne korzyści.

Kolejnym krokiem ma być zatwierdzenie planu zagospodarowania uwzględniającego
miasteczko.

Sophia Antipolis - francuskie miasteczko nowych technologii na Lazurowym
Wybrzeżu, 20 km od Nicei - wyrosło w ciągu 15 lat. Na obszarze prawie 6 tys.
ha funkcjonuje tam około 1,1 tys. firm, z czego ponad sto zagranicznych.
Większość z nich ma tam ośrodki badawczo-rozwojowe, laboratoria z zakresu
medycyny i nauki o ziemi. Połowa to oddziały firm z sektora IT, np. Amadeus,
Cap Gemini, Compaq/Digital, Microsoft, NCR, Sema Group, Cisco, Ascom, Lucent
Technologies. Są też firmy z branży elektroniki, telekomunikacji, jak: Thomson
Marconi Sonar, Schneider Automation, Cadence, SAP, Siemens. Wreszcie wydziały
i instytuty uczelni francuskich, gdzie studiuje ponad 3 tys. studentów.

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2197260.html



Temat: Pomysły na promocję Ryainaira do Londynu
Oto co mi przyszło do głowy:

1) Na stronie internetowej Ryanaira jest praktycznie brak informacji o Łodzi.
Wejdźcie na strone główną (angielską) Ryanaira i wybierzcie Łódź z listy miast w
tabelce poniżej banera reklamowego. Wyświetli się kilka informacji o lotach do
Łodzi oraz cztery odnośniki: HERTZ, HOTELS, HOSTELS, THINGS TO DO IN LODZ.
- Wchodzę na stronę HERTZ, wybieram z listy Poland i pokazuje tylko Wrocław...
Przecież Hertz działa na Lublinku!
- Druga zakładka - HOTELS - wchodzę i na liście miast są tylko dwa polskie -
Warszawa i Kraków. Uważam, że dla turystów z Anglii odpowiedni byłby hotel Ibis
- jest zadbany, dobre pokoje, standard w sam raz, położenie w samym centrum przy
Pietrynie, a cena dla Brytyjczyka mała.
- Trzecia zakładka - HOSTELS - tutaj zaskoczenie-jest Łódź na liscie miast!!
Oferują tylko hmm schronisko na ul. Legionów
[ www.hostelworld.com/ryanair/hosteldetails.php?HostelNumber=2278 ]
- Czwarta zakładka (powinna być najważniejsza) - THINGS TO DO IN LODZ - jest to
po prostu link do serwisu ActivityBreaks.com Oczywiście w serwisie Łodzi nie ma,
jest za to Gdańsk, Warszawa i Wrocław.

2) Skoro turysta z Anglii na stronie Ryanaira nie dowie się niczego o Łodzi
zapewne wrzuci słowo "Lodz" do angielskich googli. Zobaczcie sami jakie strony
znajduje. Jest tam Politechnika Łódzka, LodzBiennale (nieźle), LodzGhetto, ŁKS
Fans..., Kawiarenka WSInf itd. itp. Niestety żadnej strony informacyjnej o
naszym mieście! Moim zdaniem dobrym źródłem informacji o Łodzi dla zagranicznych
gości jest po prostu angielska wersja strony UMŁ. Tylko czemu jej nie ma w
zasobach wyszukiwarek??

3) Powinna jak najszybciej wystartować nowa oficjalna strona www Lublinka.
Projekt widziałem. Jest to strona atrakcyjna, przystępna, bogata w informacje.
Już powinna się znaleźć w sieci. Na swojej stronie zaobserwowałem duży wzrost
odwiedzin po ogłoszeniu nowych połączeń, ludzie szukają informacji o lotach,
dlatego strona z informacją o przerwie w lotach Cimbera jest teraz trochę nie na
miejscu.

4) Reklama (lub informacja) o połączeniach powinna znaleźć się na wszystkich
serwisach internetowych dot. Łodzi - UMŁ, Łodziana, LodzOnline, LodzNaszemiasto itp.

5) O nowych połączeniach powinni informować swoich gości organizatorzy takich
wydarzeń jak Camerimage, Festiwal Dialogu Czterech Kultur, MTŁ itp. oczywiście
powinno być info na ich stronach www. Oprócz tego informacja w ŁSSE.

6) Jeśli będzie (jest) możliwość kupna biletów w biurach podróży powinno być
dokładnie wiadomo w których.

7) Przewoźnik powinien reklamować się na internetowych serwisach lotniczych. Na
MojePrzeloty.pl i TanieLatanie.net reklamy Ryanaira już są. Warto zwrócić uwagę
na serwis Pasazer.com

8) Reklama na Uniwersytecie, Politechnice oraz u organizatorów studenckich
wyjazdów zagranicznych. Studenci to ważna grupa odbiorców, zwłaszcza jeśli
chodzi o międzynarodowe wymiany oraz prywatne wyjazdy do pracy w UK.

9) Być może reklamy na autobusowym Dworcu Fabryczna? Odjeżdża spod niego
dziennie kilkaset osób do Londynu. Wiadomo, że ceny low costów i przejazdów
autokarowych są podobne, a czas trwania podróży i jej komfort bez porównania
lepszy u LCC. Dlatego jest o co walczyć.

To tak na szybko, moje trochę chaotyczne propozycje ;) Jeszcze trzeba się
zastanowić nad reklamą w województwie.

Pozdrawiam,
Robert Z. vel Ander




Temat: Nowa galeria handlowa we Wrocławiu.
Wrocławscy architekci o projekcie Pasażu Grunwaldzkiego

Maciej Miskiewicz 08-03-2005 , ostatnia aktualizacja 08-03-2005 19:20

Jarmarczna architektura i bezmyślne naśladownictwo. To najpoważniejsze zarzuty,
jakie wrocławscy architekci stawiają projektowi Pasażu Grunwaldzkiego

Nowe centrum handlowo-rozrywkowe na pl. Grunwaldzkim wybuduje kielecka firma
Echo Investment.

Pierwszy projekt obiektu został zaprezentowany w sierpniu ubiegłego roku.
Koncepcja zwieńczonego kopułą budynku wzbudziła wiele kontrowersji. Efekt -
Echo wyrzuciło więc projekt do śmietnika, a architekci z krakowskiej pracowni
Mofo wspólnie z zespołem Echa rozpoczęli prace nad nową koncepcją.

Przez kilka długich miesięcy wszystkim zainteresowanym pozostało tylko snucie
domysłów na temat tego, jak wyglądać będzie Pasaż Grunwaldzki. We wtorek
wszystko stało się jasne. Echo zaprezentowało nowy projekt.

Co sądzą o nim wrocławscy architekci? Większość nie ukrywa zawodu.

- Jestem rozczarowany. Najbrzydsza jest główna fasada. Zwłaszcza ten ruszt
szybko się opatrzy. To zabieg dekoracyjny, a nie trwała architektura -
podkreśla Andrzej Hubka z pracowni Hubka-Art. 1.

- Boję się, że ten ruszt zamieni się w olbrzymi billboard reklamowy. Pochyłość
elewacji narzuca plan, ale my w swojej koncepcji zrobiliśmy to zupełnie
inaczej - mówi Edward Lach, który współpracował z warszawską spółką GTC, która
przegrała przetarg - autor projektów m.in. Galerii Dominikańskiej i Domu
Handlowego Howell przy ul. Szewskiej.

- Wolę formy rzeźbione, które łączą się z bryłą budynku, a nie takie, które są
do niej doczepiane - mówi Leszek Łękawa, autor projektu m.in. Wratislavia
Center, w którym działa hotel Sofitel (wcześniej Dorint).

Nie brakuje też ostrzejszych wypowiedzi. - To jest jarmarczna architektura,
która pasuje do centrów handlowych przy wylotówkach, a nie serca dzielnicy
akademickiej - denerwuje się Andrzej Zwierzchowski, prezes wrocławskiego
oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.

Zdaniem projektantów architektura Pasażu jest inspirowana osiągnięciami
wrocławskiego modernizmu z początku XX w. - Jaki modernizm? Cegła na elewacji
nie oznacza nawiązania do modernizmu - irytuje się prezes wrocławskiego SArP.

Nasi rozmówcy podkreślają uderzające podobieństwo nowego centrum do Galerii
Dominikańskiej. - To tępe naśladownictwo. Nie rozumiem, po co nam druga
galeria - mówi jeden ze znanych architektów.

Czy autor projektu GD jest dumny z tego, że znalazł naśladowców? - Może i są
pewne podobieństwa, np. jeżeli chodzi o rytm podziałów elewacji. Ale nie widzę
tu bezpośredniej inspiracji. To po prostu poprawna, klasyczna architektura
komercyjna - przyznaje Edward Lach.

bi.gazeta.pl/im/8/2591/z2591348G.jpg
bi.gazeta.pl/im/9/2591/z2591349G.jpg



Temat: ITAKA - Paryż Normandia Bretania -część 4 ostatnia
hej, przede wsyzstkim wielkie dzieki za opis roznych szczegolow, na ktore
czasami nie zwraca sie wiekszej uwagi.
przy wyjezdzie np. z Poznania nie mialam wiekszych klopotow, autokar byl
podstawiony o wiele wczesniej, w drodze powrotnej kierowca wysadzil nas pod
dworcem, termin powrotu byl okreslony dokladnie, tak, ze nawet w sobote mialam
do wyboru co namniej 2 polaczenia.
Natomiast kolejne wyjazdy odbeda sie z dworca PKS we Wroclawiu, w zwiazku z
czym bede sie po prostu rozgladac po stanowiskach, skoro busik moze stac gdzie
popadnie.
Rzeczywiscie smieszne jest, ze biuro podrozy organizujace wycieczki objazdowe
nie ma kasy na nawigacje - kierowcy zgubili sie zaraz po wjezdzie do nicei...
klimatyzacja dzialala bdb. standard autokaru dobry.
skandalem okazala sie zmiana hotelu (poinformowano nas dopiero na miejscu),
pilotka jakoby nic o tym nie wiedziala (sic!) - a co poinformowali ja smsem po
drodze - w wycieczce bralo jak zwykle chzba w itace b. duzo osob tzw. na
singla, zaproponowano nam pokoje z jednym lozkiem i jedna zmiana poscieli...
komplet osobnej poscieli wydano nam dopiero po mojej interwencji w recepcji i u
pilotki.
slawetna dostawka nie jest lozkiem, lecz stelazem na wys. 10 cm od podlogi,
moze na nim spac osoba o wzroscie do 160 cm.
z tego, co slyszalam od uczestnikow wycieczki, kto sie wyklocil, dostal i
osobne lozko od razu, a nie po 2 dniach. przy tym wszystkim pilotka miala nas
gdzies, posiadajac komfort osobnego pokoju.
nie rozumiem twoich komentarzy nt. zawartosci lazienki - zawsze woze swoje
kosmetyki podreczne, a we wszystkich hotelach sa do dyspozycji tzw.
jednorazowki. Zreszta, przed wyjazdem kupuje podobne, zeby nie dzwigac.
jakie ma znaczenie wanna vs. prysznic przy objazdowej wycieczce.
zamiast na szerokosci papieru toaletowego skupilabym sie na walorach poznanej
okolicy i poziomie pracy pilota.
na moim wyjezdzie
- p. pilot opowiadala zenujace glupoty pt. co robia francuzi stojac w korku -
poprawna odpowiedz - dlubia w nosie...oraz inne podobne kwiatki, czulam sie
momentami na wycieczce dla idiotow, nie mylic z Media Markt, a pojechalo, jak
to zwykle z itaka, sporo osob na poziomie, chociaz byly wyjatki
- zamist zatrzymywac sie na strefie wolnoclowej (m.in. po jaka cholere po raz
drugi wizyta w owym lokalu o godz. 5.00 / 5.30 rano, zamiast dwie godziny
pozniej w czechach, gdzie mozna zrobic dobry postoj, zjesc za zlotowki lub
korony. nie zycze sobie przymusowego postoju na wolnoclowce tylko dlatego, ze
panowie kierowcy oraz pani pilot zyczy sobie yrobic zakupz i nie o 5 rano, plz.
- sniadania byly bdb., to jest zawsze moje wyjazdowe odstepstwo od reguly,
poniewaz chodze do pracy na 7 lub 7.15 i o takiej porze ledwie wmuszam w siebie
kubek kawki. zreszta w domu i tak nie jadam na sniadanie czegos innego jak
wlasnie rogalik lub tost z kawa. z moich doswiadczen na francuskim sniadanku
dlugo mozna pociagnac. natomiast pomysl z godzinna jazda do flunch'u, skoro
mozna bylo zjesc w hotelu (dobry bufet) uwazam za kompletn nonsens. Skrocony
program zwiedzania tylko po to, zeby godzine jechac do centrum handlowego,
godzine spedzac w barze szybkiej obslugi i 2,5 godziny czekac na to, az p.
pilot, kierowcy oraz reszta wycieczki zrobi zakupy w hipermarkecie.
Jest to niestey mankament zorganizowanych polskich wycieczek - glownym punktem
programu sa niestety zakupy. A Itaka jest polecana jako biuro dla
koneserow...to jakis mit...jedyna wycieczka dla koneserow jest objazd po malych
dziurach pt. tam gdzie nie byli twoi sasiedzi, gdzie mozna sobie ewent. kupic
pocztowki i lawende.
jesli o mnie chodzi, zaleta wyciecyki byl absolutnz brak dzwiekow
szwargoczacego szwabskiego jezyka, z wyjatkiem St. T



Temat: Andersia - marzenia!!!!!
Gość portalu: DJanos napisał(a):

> P.B - po pierwsze to nie jestem dzieciakiem i swoj post pisze na podstawie
> doniesien prasowych, nie wymysliłem sobie go. Jestes totalnym debilem,
> wielokrotnie czytałem twoje zasrane posty i to co moge o nich powiedziec to
> bujanie w chmurach. Widze ze jestes maniakiem interesuja cie inwestycje w
> poznaniu udzielasz sie na innych forach np lecha poznan ale to co piszesz to
sa
>
> prawie same bzdury, zachwycasz sie wielkoscia poznania, te twoje kłótnie z
> warszawskimi inwestycjami - smiechu warte, w przeciwienstwie do ciebie ja
> patrze realnie jaka jest sytuacja i co moze w najblizszym czasie powstac w
> Poznaniu. Przeczytaj sobie np artykuł w Glosie ile biur w Poznaniu swieci
> pustkami winogrady b center - 80 % niewynajetej powierzchni, na placu
andersa
> wielki napis to let , globis - 50 % niewynajetej powierzchni, kupiec
poznanski
> -
> napis do wynajecia, ul Mielzynskiego - napis biura do wynajecia to tylko
> niektóre przykłady. Dlaczego palancie zwlekaja z rozbiurka Bałtyku, andersia
> tez miała powstawac rok temu i nic, wiec mi nie pierdol ze sie nie znam i
> informacje biore z kosmosu. jest kryzys dzieciaku i musisz to pojac ze twoje
> imperialistyczne wizje sie nie spełnią np Brama Południa - nie ma szans ze
> powstanie. A jesli chodzi o wrocław to podam prosty przykład w poznaniu
jeden
> hotel 4 gwiazdkowy we wrocku jest jeden 5 gwiazkowy i 3 czterogwiazkowe. z
> warszawa nie ma co gadac bo nawet nie idzie porownac ich inwesycje z naszymi
na
>
> samej pradze jest wiecejn inwestycji niz w całym poznaniu. Kraków - Nowe
Miasto
>
> 750 mln $ to nawet nie ma tez co porownywac. Fakt od poczatku lat 90 poznan
> jest na II miejscu po warszawce jesli chodzi o inwestycje ale w ostatnich 3
> latach wrocław i kraków wyprzedzaja nas o połowe i musisz to zaakceptowac
> bambrze z czerwonaka. ja tez bym chciał zeby poznan był najlepszy ale wiem i
> widze ze top jest nierealne!!!!!!!1

Podaj mi dane w i wskaz w ktorym miejscu wyprzedza nas Krakow i WRoclaw. Sa
elementy w ktorych sa "lepsi" - sa to przede wszystki wieksze miasta. Ale w
2003 kieddy VW i Bridgestone zakonczy inwestycje to nie wiem czy jakies miasto
w Polsce bedzie sie moglo pochwalic podobnymi inwestycjami - od podstaw i
dajacymi tysiace dobrze platnych miejsc pracy. W wiekszosci tych miast ktore
wymieniasz poziom inwestycji rosnie ale glownie sa to markety i centra
handlowe. Zobaczysz co sie stanie jak bedzie wolne niebo , poza tym wiekszosc
firm majycych siedzyby w Wawie zapowiedziala ze swoje delegatury i oddzialy
terenowe bedzie umieszczac wlasnie w Poznaniu. Krakow nas wyprzedzi jak
faktycznie Tishman zrealizuje swoj projekt ale...Tishman bedzie inwestowal
rowniez u nas. A Wrocalw??




Temat: Echo kontra poseł
Jeszcze slowo o lipowej
chcialem Wam tylko pokazac, jak gdzie indziej radza sobie z nieslownymi
inwestorami. Tekst pochodzi z forum Wroclawia:
Syndyk masy upadłościowej francusko-polskiej spółki, która osiem lat temu
przejęła wzgórze zaproponowała gminie odstąpienie od toczącego się procesu o
zwrot zabytkowego terenu. Znalazła się firma która chce tam inwestować.

Wzgórze Polskie mogłoby być jednym z najładniejszych terenów spacerowych we
Wrocławiu. Tymczasem jest miejscem spotkań osób, które nie wzbudzają
zaufania. Świadczą o tym walające się tam puste butelki po alkoholu. A
wystarczyłoby tylko zagospodarować teren i wyremontować kazamaty. Już nawet
wydawało się, że do tego dojdzie. W 1996 roku znalazła się bowiem spółka
Ingetech, która planowała na wzgórzu wybudować hotel i udostępnić turystom
podziemia, w których byłyby restauracje. Za wieczyste użytkowanie wzgórza
zapłaciła prawie 350 tys. zł i... nie zabrała się w ogóle do pracy. Dlatego
po trzech latach gmina wystąpiła do sądu o rozwiązanie z nią umowy. Po
wniesieniu pozwu Ingetech ogłosił jednak upadłość i sprawa się skomplikowała.
Od tego czasu majątkiem i zobowiązaniami firmy zajmuje się syndyk.

Obie strony - gmina i syndyk w sądzie spotykają się do dzisiaj. Kolejną
rozprawę wyznaczono na wrzesień. Wszystko jednak może skończyć się o wiele
szybciej. Przedstawiciele Ingetechu i syndyk zaproponowali bowiem gminie
ugodę.

- Przedstawiliśmy kilka różnych wariantów. Między innymi taki, że zapłacimy
milion złotych, które zalegamy z płatnościami, ale pod warunkiem że gmina
odstąpi od odzyskania z powrotem wzgórza - mówi Renata Gryglaszewska,
syndyk. - Francuskiemu udziałowcowi zależało na tej ugodzie, bo znalazł firmę
która chce zagospodarować wzgórze. Dzięki temu Ingetech wywiązałby się z
umowy z gminą - dodała.

Tak bardzo mu na niej zależało że od kilku dni nie wyjeżdżał z Wrocławia
czekając na rozmowę z wiceprezydentem Adamem Grehlem, podczas której chciał
go przekonać do ugody. Ten dzisiaj odesłał go do wydziału nieruchomości, w
którym Francuz dowiedział się że stroną do rozmów o ugodzie jest syndyk, a
nie on.

- Pracownicy wydziału poinformowali go o tym, że nie możemy prowadzić z nim
rozmów i że zależy nam na odzyskaniu wzgórza, po to by je zagospodarować -
mówi Marcin Garcarz, rzecznik prasowy prezydenta. - Mamy do tego prawo, bo
warunki umowy nie zostały dotrzymane. Przeanalizujemy jednak propozycję pani
syndyk i w ciągu najbliższych kilku dni odpowiemy na jej prośbę - dodał.

Według niektórych urzędników propozycja warta jest rozpatrzenia. Inni
twierdzą, że miasto nie powinno się nad nią w ogóle zastanawiać, bo Ingetech
miał osiem lat na rozpoczęcie prac i nie ma pewności, że teraz je rozpocznie.

Przemysław Ziółek - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska



Temat: Łódź zapleczem Warszawy - dzisiejsza Rzeczpospolit
Miliardy złotych na dworce kolejowe

W miastach, w których odbędą się mecze Euro 2012, powstaną nowoczesne dworce
kolejowe. Największe mają kosztować około miliarda złotych. PKP SA rozmawiają z
inwestorami. Zainteresowanie jest ogromne

Nowoczesne dworce wraz z parkingami i zapleczem gastronomicznym, hotelowym i
handlowym mają powstać w Warszawie (Zachodni i Wschodni), Gdyni, Sopocie,
Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach i Chorzowie. Ale nie tylko - w grę wchodzi także
Szczecin, gdzie mają się przesiadać kibice z Niemiec i krajów skandynawskich,
oraz Łódź będąca zapleczem stolicy. Nie wiadomo, co z dworcem Warszawa
Centralna. Czy zyska jedynie nowe podziemia, czy też cały zostanie przebudowany.

Liczy się czas

- Na modernizacje dworców w Katowicach, Chorzowie, Krakowie, Wrocławiu, Gdyni,
Poznaniu i trzech warszawskich chcemy przeznaczyć do 2012 roku od 1,6 do 2,3 mld
zł - tłumaczył Andrzej Wach, prezes PKP SA, podczas ostatniego posiedzenia
sejmowych komisji Transportu i Skarbu Państwa. Rozmowy PKP z rządem na temat
tego, ile uda się przeznaczyć pieniędzy na ten cel, wciąż trwają.

Koszt remontu jednego dworca to od kilkunastu do kilkuset milionów złotych. Np.
dworzec w Katowicach wraz z otoczeniem ma kosztować ok. 200 mln euro. Takich
pieniędzy państwowa spółka nie ma. Dlatego chce do współpracy zaprosić partnerów
prywatnych. - Inwestorzy interesowali się dworcami, zanim jeszcze przyznano nam
organizację piłkarskich mistrzostw Europy. Teraz zainteresowanie dodatkowo
wzrosło. Zgłaszają się firmy deweloperskie, spółki córki banków czy funduszy
specjalizujące się w nieruchomościach - mówi Jarosław Adwent, członek zarządu
PKP SA, dyrektor zarządzania nieruchomościami spółki. Wśród chętnych są firmy z
Hiszpanii, deweloperzy z Francji i Belgii, kilku inwestorów portugalskich, firma
z Danii, a nawet z Emiratów Arabskich i Izraela. Są też spółki polskie.

PKP SA zatrudniły doradców inwestycyjnych (Cushman & Wakefield, Vertano i CB
Richard Ellis), którzy m.in. opracowują koncepcje przebudowy i przygotowują
procedury wyłaniania inwestorów. Będą to najprawdopodobniej negocjacje oraz
konkursy ofert. PKP SA chcą zabezpieczyć swoje interesy, wchodząc do spółki z
inwestorami finansowymi, wnosząc aportem kolejowe nieruchomości. Możliwe jest
też przekazanie inwestorom terenów dworców z przyległościami w wieloletnią
dzierżawę. Do inwestora należałoby sfinansowanie i przeprowadzenie budowy. Zyski
zapewniałby wynajem wybudowanych sklepów, obiektów gastronomicznych i hotelowych.

- W Katowicach to my wniesiemy grunt, a do końca czerwca zaprosimy do rokowań
inwestorów prywatnych, którzy będą realizować projekt, w Sopocie właścicielem
nieruchomości jest miasto - mówi Paweł Olczyk, dyrektor nieruchomości
strategicznych w PKP SA.

- Czas jest tu czynnikiem decydującym. Nowy dworzec w Berlinie, od projektu do
otwarcia, powstawał osiem lat. My mamy najwyżej cztery - dodaje dyrektor Adwent.

Dlatego spółka podpisała z samorządami Szczecina, Łodzi, Poznania, Katowic,
Krakowa i Warszawy umowy o współpracy. Finalizowana jest umowa z władzami
Wrocławia. Do rozmów nie doszło jeszcze w Gdańsku. Chodzi o zagospodarowanie
przez samorządy terenów wokół dworców.

Katowice ogromne

Największą inwestycją będzie budowa dworca w Katowicach. Koncepcję przygotowują
wspólnie Ministerstwo Transportu, Urząd Miasta i PKP SA. Ma być gotowa w
czerwcu. Nad dworcem ma powstać centrum handlowo-usługowo-biurowe. W sumie do
wynajęcia ma być ponad 60 tys. mkw.

- Nie będziemy unikać wykładania pieniędzy, jeżeli będzie to potrzebne, np. na
budowę drogi dojazdowej do dworca - mówi Józef Kocurek, wiceprezydent Katowic.
Także w innych miastach samorządy włączają się w przygotowania koncepcji.
Urzędnicy pracują też nad uproszczeniem procedur umożliwiających inwestorom
szybkie rozpoczynanie budowy. Jednak poza Katowicami prace nad rewitalizacją
dworców nie są zaawansowane.

- Na razie jesteśmy na etapie ustaleń z władzami miast, niedługo wraz z
doradcami przystąpimy do przygotowania koncepcji - mówi dyrektor Olczyk.
Agnieszka Stefańska, Iwona Trusewicz

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070521/ekonomia/ekonomia_a_10.html




Temat: Bezinteresowna agresja
Bezsensowna agresja
luiza-w-ogrodzie napisała:

> Siedze od kilku dni w Polsce i zastanawia mnie agresja jakiej pelni sa tu
> ludzie: stewardessy, ekspedientki w sklepach, przechodnie, urzednicy. Czy
> ktos jeszcze to zauwazyl, czy tez Australia mnie tak wydelikacila?
>
> Pozdrawiam pokojowo
> Luiza-w-Ogrodzie

Niestety Twoje spostrzezenia pokrywaja sie z moimi. Co prawda ja nie mieszkam w
Australii tylko w Kanadzie, ale tez raczej jestem przyzwyczajony do normalnego
traktowania, co niekoniecznie ma cokolwiek wspolnego z wydelikaceniem.
Najzabawniejsze w tym jest to, ze wiekszosc naszych rodakow w kraju ktorym
czasami zwraca sie uwage na delikatnie mowiac brak taktu zdaja sie nie rozumiec
jednej podstawowej rzeczy. Ze tak na prawde tutaj wcale nie chodzi o tak zwane
dobre wychowanie, tylko raczej o zdrowy rozsadek, o ich wlasny, dobrze pojety
interes.
Dwa przyklady. Jade taksowka w Warszawie z lotniska do Sheratonu, mam duzo
bagazu, kierowca laduje ten bagaz do bagaznika. Dojezdzamy do hotelu, przyszlo
mi placic, nie pamietam juz dokladnie kwot, ale daje mu banknot o wysokim
nominale, on ospale wyszukuje reszte, w koncu mi ja wrecza. Wysiadam z taskowki
i trzymam w reku 5 zlotych, ktore chce mu dac jako napiwek. On niestety juz byl
tak zly (mial to wymalowane na twarzy), ze w ogole musial mi wydawac jakas
reszte, ze te walizke wyjal z bagaznika, rzucil na ziemie, po czym rzucil
jeszcze qrwa, zabral sie i pojechal...i tak sobie mysle, czy to tak na prawde
trudno utrzymac fason...przeciez dostal by ten napiwek, no ale jak mi rzucil
walizka (i miesem), to niestety, ale sam sobie jest winien. Napiwki nie sa
czyms obowiazkowym, sa jedynie wyrazem uznania za dobry serwis...

Drugi przyklad, bedac we Wroclawiu, chcialem wynajac samochod by zabrac rodzine
na wycieczke po Polsce. Wyszukalem w ksiazce telefonicznej adres biura National
Car Rental. Dowiaduje sie, ze biuro jest otwarte od poniedzialku do piatku w
takich to a takich godzinach. Wiec w poniedzialek w godzinach urzedowania biura
udaje sie pod wskazany adres, biuro owszem jest, ale zamkniete na trzy spusty.
Co prawda na dzrzwiach jest wyraznie napisane, ze nie pomylilem sie, i ze biuro
powinno byc otwarte, ale niestety nikogo ani widu ani slychu...no tylko patrze
na parking obok, samochody stoja, parking wyraznie oznaczony jako parking
National, a w przybudowce widze siedzi straznik, tez z logo National w
klapie...wiec podchodze i pytam, czy wie cos na temat tego biura, czy bedzie
otwarte bo ja bym chcial samochod pozyczyc...a on mi na to, ze nikogo nie ma,
bo pojechali wszyscy do Poznania...ja na to, ze nie bardzo rozumiem, jak to
pojechali do Poznania, skoro biura powinno byc otwarte, nawet na drzwiach jest
tak napisane...a on mi na to: 'no co Pan qrwa po polsku nie rozumie, przeciez
mowie, ze pojechali do Poznania'. No w tym momencie juz wszystko zrozumialem,
choc podejrzewam, ze nie mozna tego samego powiedziec o moim rozmowcy...on i
Jemu podobni nie rozumieja z tego typu sytuacji dokladnie nic...
Bo moi mili rodacy w kraju, ja doskonale rozumiem, ze w Polsce nie zyje sie
latwo, za zarabia sie malo, serdecznie Wam z tych wszystkich powodow
wspolczuje.
I prosze mi wierzyc, ze jezeli do tego kraju nad Wisla jezdze to nie po to by
komukolwiek zycie zatruwac czy utrudniac. A wrecz przeciwnie, ja bardzo chetnie
dobrze zaplace za uslugi i dobra ktore tam chce nabyc i jedyne co oczekuje to
normalne traktowanie i normalna uprzejmosc (a chodzac na jakiekolwiek zakupy,
zanim cos kupie, to sprawdzam, czy dany towar jest produkowany w Polsce, bo
tylko takie w Polsce kupuje).
A tym co w tego typu oczekiwaniach widza moja chec wyzysku (wiadomo jak to jest
z ta polska mentalnoscia przepelniona zawiscia, ktora wyraza sie w czesto
przeze mnie slyszanych slowach, ze nie bedzie nam tu taki przyjezdzal z Ameryki
i sie szarogesil) powiem tyle (skoro inne argumenty nie trafiaja): Zle Wam, ze
jestescie wyzyskiwani (w swoim odczuciu jedynie)? To mam dla Was nowine...jest
cos znacznie gorszego od bycia wyzyskiwanym...mianowicie brak chetnych do
wyzyskiwania Was...bo moi drodzy rodacy w kraju, ja nie bede sie czul winny z
tego powodu, ze dzieki wlasnej inicjatywie mieszkam w normalnym kraju, dzieki
wlasnej zaradnosci i inwestycjom w samego siebie (wyksztalcenie) mam tutaj
bardzo dobra prace i dobre zarobki...ja nie musze jezdzic na urlop do Polski i
Wam utrudniac zycie, sa kraje i miejsca na ziemi, gdzie spedzenie urlopu jest
znacznie bardziej mile, gdzie mozna lepiej i taniej odpoczac i byc normalnie
potraktowanym, gdzie wchodzac do biura, czy sklepu, by wydac swoje pieniadze
nie jestem traktowany jak wyzyskiwacz i intruz, wobec czego traktuje sie mnie
powaznie i nie rzuca sie we mnie miesem...
A jezeli wbrew wlasnemu dobrze pojetemu interesowi z tego chamstwa,
opryskliwosci i chorej zawisci wyleczyc sie nie potraficie, to nie dziwcie sie
pozniej, ze pracy coraz mniej, bezrobocie rosnie, coraz mniej turystow
przyjezdza, a kraj powoli tak jakby coraz biedniejszy...



Temat: Będzie się działo...............................
Będzie się działo...............................
Sklepy w sypialni

Środa, 29 października 2003r.

WROCŁAW Popowice i Gądów - to sypialnie Wrocławia. Już w 2005 roku będzie tu
stało 7 hipermarketów, w tym jeden największy na Dolnym Śląsku! Czy to
oznacza bezpardonową walkę gigantów o klienta? I czy drobny handel zostanie
wykoszony?

Zachodnie centrum miasta. Właśnie tu, kilka przystanków za Rynkiem będzie 7
hipermarketów (łącznie z działającymi już - dwiema Astrami, Tesco i
Kauflandem i trzema kolejnymi w budowie)!
- Inwestorzy uzyskali pozwolenia przed zmianą prawa, wtedy jeszcze gmina nie
miała na to wpływu - mówi wiceprezydent Sławomir Najnigier. - Gdybyśmy teraz
chcieli wycofać się z nich, musielibyśmy płacić gigantyczne odszkodowania.
Przed 2000 r., jeśli nie łamano zapisów planu przestrzennego, to gmina nie
mogła odmówić wydania pozwolenia na budowę hipermarketu. Teraz już rada
miejska ma prawo do veta. W tym wypadku jest już za późno. Ul. Legnicka. Tuż
za Kauflandem, w miejscu, gdzie kiedyś była największa wrocławska rzeźnia,
teraz widok jest iście księżycowy. Kilka hektarów płaskiej powierzchni, ze
stertami ziemi, kilkumetrowymi dziurami. Teren równają koparki i spychacze.
Największy waży 52 tony. Tu w 2005 roku będzie otwarta największa na Dolnym
Śląsku galeria handlowa - Galeria Legnicka, bo taka jest jej nazwa. Na
początku będzie miała 55 000 m kw. powierzchni pod wynajem. W planach jest
powiększenie jej do 90 000 m kw! W nowym centrum ma być 140 sklepów i punktów
handlowych. Największy będzie hipermarket Tesco.
Początkom Galerii Legnickiej towarzyszył skandal. W miejscu, w którym stanie,
jeszcze niedawno stała jedna z największych rzeźni. Wybudowano ją na początku
XX wieku. Część historyków sztuki chciała, aby wpisać ją do rejestru
zabytków. Rzeźnia zabytkiem nie została więc ją wyburzono.

Pójdą na noże

- W Polsce na razie mamy eldorado - mówi Mirosław Brzeziński ze
Stowarzyszenia Kupców "Na Ostatnim Groszu". - Jeśli rząd nie zmieni prawa,
nie zabroni stosowania cen dumpingowych, to rozpocznie się naprawdę ostra
walka między hipermarketami. My przetrwamy tylko jeśli będziemy konkurencyjni.
Już teraz ciosy wymieniają Kaufland z Tesco przy ulicy Długiej (dawny HIT).
We własnych gazetkach reklamowych często zarzucają sobie sprzedaż nieświeżych
towarów, czy wyższe niż w reklamach ceny. Optymistą jest Marek Ołdak, ze
spółki Legnicka.
- W sąsiedztwie galerii mieszka prawie pół miliona ludzi. Jest dobra
komunikacja, nawet klienci z najdalszych rejonów miasta łatwo i szybko tu
dojadą - przekonuje. Jak dodaje, klientów mają ściągnąć specjalne atrakcje.
Będzie amfiteatr, a w nim każdego dnia imprezy, koncerty, przedstawienia i
konkursy. Zbudowana będzie mała ptaszarnia z egzotycznymi ptakami. Pojawi się
też wodospad spływający z ustawionej wewnątrz galerii masywnej skały.
Specjalnie dla artystów stanie kilkadziesiąt straganów z ich twórczością.
Tyle, że takich atrakcji będzie w pobliżu kilka...

Skandal z Legnickiej
Trzy przystanki za starą rzeźnią budowany jest następny hipermarket - Geant.
Stanie on w Centrum Zachodnim, za Astrą. Szeroko opisywaliśmy zamieszanie
wokół tej budowy. W miejscu gdzie do tej pory jest targowisko. Gdy Maciej
Dobrowolski, dyr. wydziału architektury wydał pozwolenie na jego budowę,
zarząd miasta zarzucił mu nawet korupcję. Później decyzję uchylił NSA, w
końcu inspektor nadzoru zezwolił na rozpoczęcie robót. Teraz trwa już budowa
kompleksu (trzy przystanki od powstającej Galerii Legnickiej!), w którym
będzie hotel, biura, hipermarket Geant, galeria handlowa ze 120 sklepami,
kilka restauracji, część usługowa z m.in. fitness, komisariat i poczta.
Inwestorem są Domy Towarowe Casino. Same prace budowlane będą kosztowały
kilkadziesiąt milionów dolarów. Kilka ulic dalej swoją halę budują kupcy z
targowiska za Astrą. Tam też ma być 150 stoisk.

Marcin Gąsiorowski (MJG, FA) - Gazeta Wrocławska




Temat: Nowa galeria handlowa we Wrocławiu.
Czy miasto może bronić się przed złą architekturą?

Maciej Miskiewicz 12-09-2004, ostatnia aktualizacja 12-09-2004 20:12

Miesiąc temu miasto sprzedało działkę na pl. Grunwaldzkim. Kielecka firma Echo
wybuduje tam centrum handlowo-rozrywkowe. Zaprezentowany projekt wzbudził spore
kontrowersje. Powróciło pytanie: Czy miasto może bronić się przed złą
architekturą?

- Żaden inwestor nie przystąpi do przetargu z gotowym projektem. To sporo
kosztuje, a nie ma żadnej gwarancji, że uda się wygrać - podkreśla Grzegorz
Roman, dyrektor Departamentu Architektury i Rozwoju Urzędu Miejskiego.

Propozycja Echa była tylko wstępną koncepcją. Tym niemniej braną pod uwagę przy
ocenie ofert przetargowych. - Większe znaczenie miało dla nas to, co będzie w
obiekcie, niż jego wygląd zewnętrzny. Bo ten można jeszcze zmienić - tłumaczy
Piotr Fokczyński, członek komisji przetargowej i dyrektor Wydziału Architektury
i Budownictwa Urzędu Miejskiego.

Pomimo tego po ogłoszeniu wyniku przetargu rozgorzała gorąca dyskusja. Skupiona
wokół internetowego forum gazeta.pl grupka miłośników architektury ochrzciła
nowy obiekt mianem Galerii UFO i zorganizowała pikietę na pl. Grunwaldzkim.

Wrocławscy architekci z reguły nie chcieli komentować przedstawionego projektu.
Ale ci, którzy się na to zdecydowali, nie mieli o nim dobrego zdania. - To nie
jest obiekt, który pasuje do europejskich aspiracji Wrocławia - mówi Marek
Wiśniewski z Biura Architektonicznego Bzdęga-Wiśniewski.

Można się domyślać, że m.in. pod wpływem tych kontrowersji i sugestii Urzędu
Echo zrezygnowało z koncepcji przetargowej. - Chcemy, by wokół naszej
inwestycji panował dobry klimat - podkreśla Piotr Gromniak, członek zarządu
Echo Investment.

Od kilku tygodni przy nowym projekcie współpracują architekci z krakowskiego
biura MOFO i angielskiej pracowni Chapman Taylor. - Wizualizacje pokażemy pod
koniec września - zapowiada Piotr Gromniak. - Pierwsze spotkania już za nami.
Prace idą w dobrym kierunku - cieszy się Piotr Fokczyński.

Tym razem inwestor wziął pod uwagę krytyczne głosy. Ale co by się stało, gdyby
tego nie zrobił?

Możliwość nacisku ze strony władz miasta jest ograniczona. - Jeżeli inwestor
się uprze i projekt jest zgodny z planem miejscowym (patrz ramka), to musimy
wydać pozwolenie na budowę - mówi Grzegorz Roman.

Co prawda miasto może stosować pewne zabiegi i wywierać presję na inwestora,
np. przeciągać procedury. Inwestor, który finansuje przedsięwzięcie z kredytu,
traci, gdy szybko nie może rozpocząć budowy. Ale w końcu i tak trzeba wydać
decyzję. - Dlatego najważniejsza jest dobra wola i świadomość partnerstwa -
podkreśla Piotr Fokczyński.

Wiele osób twierdzi, że rozwiązaniem problemu byłoby rozpisanie konkursu
architektonicznego. Ale urzędnicy i architekci podkreślają, że konkursy nie
sprawdzają się przy okazji inwestycji prywatnych. - To absurd. Tam, gdzie w grę
wchodzą prywatne pieniądze, nie można nikomu narzucić współpracy z architektem,
którego nie zna, a może nawet nie lubi - mówi Leszek Łękawa z pracowni
projektowej Impressio, autor m.in. hotelu Dorint.

Tak naprawdę pozostaje więc liczyć na poczucie estetyki inwestora i
architekta. - Niestety czasem schodzi to na dalszy plan. I liczy się tylko
efekt ekonomiczny - ubolewa Marek Wiśniewski.

- Musimy pamiętać o jednym. Architektura to sztuka. I prawdziwym sędzią jest tu
czas. Jeżeli obiekt się opatrzy, to znaczy, że dobrze wkomponował się w
otoczenie. Taki Solpol już się pewnie nie wkomponuje. A gmach Wydziału Prawa,
na który też narzekano, już dziś nikomu nie przeszkadza - podsumowuje dyrektor
Roman.




Temat: Koniec połączenia Łodzi z Warszawą
> Co zatem im pokazujesz?

Zapraszam na forum "Porozmawiajmy o Łodzi" - tam często ludzie o tym piszą. W
skrócie: Księży Młyn, spacer Tymienieckiego, czynszówki na Księżym Młynie - to
powala na kolana przy ładnej pogodzie. Dalej Park Źródliska - jeden z
najpiękniejszych w Polsce parków. Bardzo wyjątkowy - podobny do angielskich -
rozłożyste drzewa, dużo trawy - w moim stylu.
Oczywiście obowiązkowo Manufaktura, makieta, opowiadam o tym, brama, Pałac
Poznańskiego (przepiękne wnętrza), wspaniała wystawa o Getcie (szkoda, że czasowa).
Dalej - stacja Radegast, bardzo to wymowne i robi wrażenie, cmentarz żydowski.
Jak mam czas to Las Łagiewnicki, Stacja Nowa Gdynia i wspólne pójście na basen.
Moje ulubione knajpki na Piotrkowskiej - każdy coś znajdzie dla siebie.
Przejażdżka samochodem po Łodzi - Wólczańska/Politechniki i wspaniałe budynki PŁ
(te ceglane), do tego rektora. Ulica Skorupki i Katedra. Dalej - Uniontex przy
Banku Przemysłowym. Najbardziej odjechana ścianka wspinaczkowa w Polsce :))) i
do tego ten budynek Elektrowni!
Gelaria Łódzka i budynek Agory - jak umiejętnie zostały wkomponowane w
architekturę Łodzi.
SSE Łódź przy Kilińskiego. Budynki Szkoły Filmowej. (to dalej wycieczka
samochodowa). Można też pokazać Senatorską (siedziba m.in. GOH), na Milionwej np
Arges. Takie biura robią wrażenie.
Z dalszych rejonów - budowa Gillette, opowiedzieć o Philipsie i pokazać działkę.
Hotel Ambasador - można iść na basen - Stawy Jana.
KAMIENICE! Zachodnia, Narutowicza, Piotrkowska. Trzeba iść i podnosić gościom
głowy do góry! Większość z nich połyka bakcyla... :) Budynek Filharmonii (ten
nowy), wejść do środka, pokazać szkło i stal :) Budynki UŁ na Matejki - Wydział
Zarządzania (pokazać w środku), teraz robią Bibliotekę.
Co do knajpek - jak już pisałem - każdy ma swoją. Ja lubię pokazywać Kaliską,
Peron 6, Ha-Long, Meksykańską, o np podwórko gdzie jest Bilkle (i Generali) jest
śliczne itd itp itd itp
I jeszcze absolutnie przepiękny ogród botaniczny! Do tego park przy Zoo (nie
wiem jak się nazywa :), park przy Zgierskiej koło Getta (też nie znam nazwy).
Boże - jakie tu są parki w tym mieście to szok! :)

Ale najważniejsze to bardzo pozytywne nastawienie pokazującego. Jeśli ktoś się
boi, że Łódź jest brzydka - to jak ma przekazać gościowi, ze jest ładna? Gościa
trzeba zafascynować. Ja tak nawijam o Manufakturze czy fabryce Scheiblera, że to
się najczęściej udziela.
Nie boję się i nie wstydzę się brudu - bo on jest w całej Polsce. Taszczę gości
na czynszówki przy Księżym Młynie i zatrzymuję czas. Co z tego, że nie jest tam
najczyściej. Ale trzeba umieć zatrzymać czas, zatrzymać myśli i stanąć w tej
alei drzew między kamienicami, poczuć tę ziemię, tę atmosferę. I sprzedać to
uczucie - bo ludzie to kupują.
A praca jest tego warta - moi znajomi chętnie wracają, chętnie wpadają choćby
nawet przejazdem na chwilę. Coś zjeść, pogadać, odpocząć.

> Piwo i parki??? Moj kolega poszedl w nocy po papierosy (doslownie 50 metrow),
> jak wrocil nie mial zegarka, 5 zl reszty i telefonu - za to teraz ma szwy na
> luku brwiowym do zdjecia! Moglo byc gorzej - mogl stracic oko.
> Sa w tym miescie osoby, ktore po podobnych przezyciach boja sie wychodzic w
> dzien!

Przyjedź do Bytomia albo do Zabrza. Walą po ryju - gwarantuję :))) Nie chce
lukrować - już wielokrotnie pisałem, ze w centrum jest bieda, że żulerstwo i
fakt, jest bardziej widoczne niż w Poznaniu czy Wrocławiu.
ALE w Poznaniu tydzień temu też mi żule przy samym rynku namolnie się narzucali
czy popilnować auta. W Poznaniu żule chodzą po rynku i żebrzą w ogródkach od
turystów kasę. Dokładnie tak było tydzień temu. To jest wszędzie, w całej Polsce.

Łódź ma duszę i niesamowity klimat. Nieszczęściem Łodzi jest ponadprzeciętna
bierność mieszkańców, brak wiary, żulostwo w centrum, wlekąca się rozbudowa
Lublinka, brak znajomości własnego miasta!!! Ja znam rodowitych Łodzian, z
których większość nawet w połowie, ba w ćwierci nie zna Łodzi tak jak ja. Nie
mają pojęcia jakie tu są zabytki i jakie wspaniałe rzeczy.

> Co takiego wspanialego jest w Lodzi, oprocz atmosfery fajnego imprezowania, o
> ile wiesz gdzie bedziesz w miare bezpieczny? Strefa Ekonomiczna i tania sila
> robocza - to sa zalety regionalne!

Kurcze, a może zacznę organizować wycieczki po Łodzi? :)))) Otwórz oczy i spędź
kilka dni na chodzeniu po Łodzi, po fabrykach, po fajnych nieznanych Ci
miejscach - odkryj sam to miasto. Wtedy albo Cię urzeknie albo po prostu to nie
jest ta dusza, której szukasz i tyle. Nie każdemu musi się podobać Łódź. Ja
osobiście NIGDY nie chciałbym mieszkać w Krakowie - za dobrze go znam. Jest
ciekawy itd ale to NIE TEN klimat.
Za to Wrocław pozdrawiam - jest wspaniały :)))

pzdr
topjs




Temat: A może coś takiego w Gdynii ????
A może coś takiego w Gdynii ????
Wiosną miasto zostało dokładnie obfotografowane. Na podstawie 4,5 tys. zdjęć
lotniczych o wysokiej rozdzielczości specjaliści opracowali mapę. - Jest tak
precyzyjna, że będzie na niej widać nawet krawężniki - mówi Michał Wyszyński,
przedstawiciel warszawskiej firmy Tele Atlas Polska, która projekt realizuje.
Mapa jest o wiele dokładniejsza niż satelitarna Google Earth, na której
ludzie to zaledwie punkciki.

Robert Rutkowski z Tele Atlas Polska: - W kraju to pierwszy tego rodzaju tak
wielki projekt. Za granicą podobne realizowali wcześniej Francuzi i Niemcy.

Internauci z całego świata będą mogli oglądać przestrzenne modele
wrocławskich budynków i ulic. Tu jednak nie obejdzie się bez uproszczeń -
pomnik Fredry będzie zwykłym sześcianem, ale we właściwych proporcjach.

Mapa zawiera dodatkowe informacje, na przykład różnymi kolorami zaznaczono
nieruchomości prywatne i publiczne.

Rafał Hanys, dyrektor miejskiego wydziału informatyki: - To przyda się
inwestorom.

Więcej od mieszkańców Wrocławia możliwości korzystania z mapy będą mieli
miejscy urzędnicy. Po kliknięciu w wybrany obiekt dowiedzą się, do kogo
należy, kiedy właściciel dostał pozwolenie na budowę. System pozwoli szybko
odkryć nielegalne budowy czy samowolne powiększenia działki. W razie
katastrofy będzie można łatwo sprawdzić, ile osób jest zameldowanych w danym
budynku, co ułatwi akcję ratowniczą.

Ale nowy portal to nie tylko mapa. Jego twórcy wzorowali się na stronach
Birmingham i Londynu. Chodziło o to, by www.wroclaw.pl z urzędowego serwisu
informacyjnego zamienił się w interaktywny i obywatelski. Na bieżąco będą go
współtworzyć miejskie firmy, instytucje, szkoły, hotele i zwykli mieszkańcy.
To oni samodzielnie będą wrzucać na stronę aktualne informacje o swojej
działalności.

I tak na przykład dział transport należeć będzie do ZDiK, który będzie tam
informował o planowanych objazdach i zmianach w rozkładzie jazdy. Mieszkańcy
będą mogli napisać e-mail do odpowiedniego urzędnika i zgłosić mu swój
problem. Turysta będzie mógł zarezerwować nocleg. Wszystkie wrocławskie
szkoły będą rekrutować kandydatów przez internet. System pozwoli usprawnić
korespondencję między urzędem i szkołami, a w przyszłości uruchomić
elektroniczny dziennik, do którego będą mogli zajrzeć rodzice.

Praca nad projektem mapy trwała rok, jej koszt szacuje się na 3,6 mln zł (75
proc. finansów pokryje UE).

Rafał Hanys: - Nowy system otwiera przed nami nieograniczone możliwości.
Rozważamy uruchomienie for internetowych i transmisje na żywo z miejskich
wydarzeń.

Ten system ułatwi nam życie. Przez internet będzie można zgłosić zagubienie
dokumentu lub złożyć wniosek o opinię urbanistyczną. Informacje w portalu
będą podane w kilku wersjach językowych, także w koreańskim.




Temat: Wzgórze Polskie - niespodzianka
Wzgórze Polskie - niespodzianka
Niszczeje od ośmiu lat

Środa, 7 lipca 2004r.

Syndyk masy upadłościowej francusko-polskiej spółki, która osiem lat temu
przejęła wzgórze zaproponowała gminie odstąpienie od toczącego się procesu o
zwrot zabytkowego terenu. Znalazła się firma która chce tam inwestować.

Wzgórze Polskie mogłoby być jednym z najładniejszych terenów spacerowych we
Wrocławiu. Tymczasem jest miejscem spotkań osób, które nie wzbudzają
zaufania. Świadczą o tym walające się tam puste butelki po alkoholu. A
wystarczyłoby tylko zagospodarować teren i wyremontować kazamaty. Już nawet
wydawało się, że do tego dojdzie. W 1996 roku znalazła się bowiem spółka
Ingetech, która planowała na wzgórzu wybudować hotel i udostępnić turystom
podziemia, w których byłyby restauracje. Za wieczyste użytkowanie wzgórza
zapłaciła prawie 350 tys. zł i... nie zabrała się w ogóle do pracy. Dlatego
po trzech latach gmina wystąpiła do sądu o rozwiązanie z nią umowy. Po
wniesieniu pozwu Ingetech ogłosił jednak upadłość i sprawa się skomplikowała.
Od tego czasu majątkiem i zobowiązaniami firmy zajmuje się syndyk.

Obie strony - gmina i syndyk w sądzie spotykają się do dzisiaj. Kolejną
rozprawę wyznaczono na wrzesień. Wszystko jednak może skończyć się o wiele
szybciej. Przedstawiciele Ingetechu i syndyk zaproponowali bowiem gminie
ugodę.

- Przedstawiliśmy kilka różnych wariantów. Między innymi taki, że zapłacimy
milion złotych, które zalegamy z płatnościami, ale pod warunkiem że gmina
odstąpi od odzyskania z powrotem wzgórza - mówi Renata Gryglaszewska,
syndyk. - Francuskiemu udziałowcowi zależało na tej ugodzie, bo znalazł firmę
która chce zagospodarować wzgórze. Dzięki temu Ingetech wywiązałby się z
umowy z gminą - dodała.

Tak bardzo mu na niej zależało że od kilku dni nie wyjeżdżał z Wrocławia
czekając na rozmowę z wiceprezydentem Adamem Grehlem, podczas której chciał
go przekonać do ugody. Ten dzisiaj odesłał go do wydziału nieruchomości, w
którym Francuz dowiedział się że stroną do rozmów o ugodzie jest syndyk, a
nie on.

- Pracownicy wydziału poinformowali go o tym, że nie możemy prowadzić z nim
rozmów i że zależy nam na odzyskaniu wzgórza, po to by je zagospodarować -
mówi Marcin Garcarz, rzecznik prasowy prezydenta. - Mamy do tego prawo, bo
warunki umowy nie zostały dotrzymane. Przeanalizujemy jednak propozycję pani
syndyk i w ciągu najbliższych kilku dni odpowiemy na jej prośbę - dodał.

Według niektórych urzędników propozycja warta jest rozpatrzenia. Inni
twierdzą, że miasto nie powinno się nad nią w ogóle zastanawiać, bo Ingetech
miał osiem lat na rozpoczęcie prac i nie ma pewności, że teraz je rozpocznie.

Przemysław Ziółek - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska




Temat: Mistrzostwa Europy 2012 w Białymstoku, hahaha
12 polskich miast chce gościć finały piłkarskich ME-2012
PAP 14:50

Dwanaście polskich miast wyraziło chęć organizacji meczów piłkarskich
mistrzostw Europy w 2012 roku. W ciągu najbliższych trzech tygodni zostanie
wytypowanych pięć ośrodków, które w przypadku wyboru przez UEFA oferty polsko-
ukraińskiej gościć będą uczestników turnieju.

O planach prac związanych z przygotowaniem dokumentacji wymaganej przez UEFA w
pierwszej etapie selekcji organizatora Euro-2012 poinformowali w poniedziałek
na konferencji prasowej w Warszawie przedstawiciele Polskiego Związku Piłki
Nożnej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.

"Trzydniowa wizyta delegacji rządowej i PZPN w Kijowie pokazała, że w stosunku
do naszego ukraińskiego partnera jesteśmy nieco w tyle - powiedział prezes PZPN
Michał Listkiewicz. - Dlatego dziś spotkaliśmy się z ministrem edukacji
narodowej i sportu Mirosławem Sawickim i dokładnie zaplanowaliśmy działania na
najbliższe tygodnie".

W ciągu najbliższych trzech tygodni zostanie wyłonionych sześć polskich miast,
w których miałyby się odbyć spotkania mistrzostw Europy.

"To jedna ze spraw, w których Ukraińcy nas wyprzedzili. Oni już wiedzą, że
mecze ME zorganizują w Kijowie, Lwowie, Odessie, Charkowie i Dnipropietrowsku.
W Polsce chęć goszczenia najlepszych drużyn Europy zgłosiły oficjalnie Gdańsk,
Łódź, Szczecin, Poznań, Opole, Chorzów, Warszawa, Kraków, Białystok, Sosnowiec,
Rzeszów i Wrocław. W czwartek o organizacji Euro-2012 rozmawiać będziemy
podczas Konwentu Marszałków, który odbędzie się w Toruniu. W ciągu dwóch
tygodni po tym spotkaniu musimy dokonać wyboru pięciu najlepszych ofert i
jednego miasta, które będzie pozostawać w rezerwie" - poinformował Listkiewicz.

Wybór zostanie podjęty na podstawie ankiet zgłoszeniowych i dokumentacji
przygotowanej przez miasta. "UEFA dokładnie określa, jakie warunki musi
spełniać miasto, w którym mają się odbywać mecze mistrzostw Europy. Wymogi te
dotyczą m.in. stadionu, hoteli, parkingów, komunikacji miejskiej, lotniska,
bezpieczeństwa, itp." - powiedział przewodniczący zespołu ds. przygotowań i
organizacji ME-2012 Adam Olkowicz.

"Wiarygodność składanych przez miasta deklaracji i planów rozwoju będzie
dokładnie sprawdzona przez specjalistów" - wyjaśnił Listkiewicz.

Informacje na temat miast, w których mają odbyć się mecze ME, to jeden z
elementów liczącej kilkaset stron dokumentacji zgłoszeniowej wymaganej przez
UEFA w pierwszym etapie selekcji. Dokumentacja ta, którą dla PZPN będzie
przygotowywać firma konsultingowa KPMG, musi trafić do UEFA najpóźniej do 21
lipca.

Oprócz tego, dokumentacja musi zawierać 11 gwarancji rządowych, dotyczących
m.in. generalnego wsparcia dla organizacji i przeprowadzenia Euro-2012, wiz,
ceł, szeroko pojętych spraw bezpieczeństwa i pozwoleń na pracę dla
przedstawicieli UEFA.

"Największym zmartwieniem jest to, że brak choćby jednej pieczątki, jednego
podpisu może przekreślić nasze szanse. A są one duże. Eksperci uważają, że
kraje z Europy Środkowo-Wschodniej już nigdy mogą nie mieć tak dużej szansy
organizacji mistrzostw Europy, jak obecnie" - podkreślił szef PZPN.

Na Ukrainie w promocję idei organizacji Euro-2012 zaangażowanych będzie wiele
sław sportu. Lobbować będą nie tylko piłkarze, jak Andrij Szewczenko czy Oleh
Błochin, ale także m.in. Sergiej Bubka. "My też postaramy się wykorzystać
gwiazdy polskiego futbolu, m.in. Grzegorza Latę" - dodał Listkiewicz.

Polsko-ukraińską ofertę promować będzie hasło "Futbol łączy ludzi" oraz
przesłanie o mistrzostwach Europy w nowej Europie z podkreśleniem
chrześcijańskich korzeni i słowiańskiej gościnności obu państw.

Termin składania przez narodowe federacje piłkarskie wniosków o organizację
EURO-2012 minął o północy 31 stycznia. Turniej ten, oprócz Polski i Ukrainy,
chcą zorganizować również wspólnie Chorwacja i Węgry, a także Grecja, Włochy,
Rosja, Turcja i Azerbejdżan.

Procedura wyboru kraju-gospodarza EURO-2012 składa się z dwóch etapów. Na
zakończenie pierwszego - 10 listopada tego roku - UEFA wybierze trzy
kandydatury, które ubiegać się będą o prawo organizacji turnieju. Gospodarz
zawodów zostanie wybrany 8 grudnia 2006 roku

Wirtualna Polska



Strona 3 z 3 • Znaleziono 130 rezultatów • 1, 2, 3